Był sobie Wroblog, ukrop, rybki i dobra zabawa


Niby ze mnie literatka (nie szklanka), a jednak ni du du nie wiedziałam jak ten wpis zacząć. Tyle rzeczy chciałam napisać, że nie wiedziałam co powinno być najpierw. A jak coś z siebie wyduszałam, to wychodziło drętwo (niespodzianka). Tyle co sobie mogłam wmawiać, że to wszystko przez zmęczenie po weekendzie spędzonym niemal cały czas wśród ludzi i wypełnionym atrakcjami. Bo oj działo się działo, a konkretnie, to dział się Wroblog.

Sztuka odpuszczania


Tytuł brzmi jak dla artykułu z dziedziny metalurgii... Bywa, ale nie mogłam się powstrzymać, aby obrazek w nagłówku dać z tej branży ;) Mniejsza z większym. Gdzie się nie rozejrzeć w Internecie, to spozierają na człowieka mądre teksty o stawianiu sobie celów, dążeniu do nich i nie poddawaniu się. I jakkolwiek ogólnie zgadzam się, że to wszystko jest ważne, tak czasami uważam, że odpuszczanie sobie nie jest takie złe, jakby z tego wynikało. A jeśli odpuścić sobie brzmi dla kogoś źle, to zawsze może użyć ładniejszego zwrotu, który oznacza w tym kontekście dokładnie to samo: zmiana priorytetów. I tu pojawia się przykład. Przykład jest nieco stary, bo z zimy, ale będę się go trzymała, bo to fajny przykład.

Nad górami, nad polami, czyli jak wygląda świat z balonu


W czerwcu zaliczyłam mój pierwszy w życiu lot balonem. Samolotami to ja się już nalatałam (choć widoki nadal potrafią mnie rozbroić), paralotnię raz w życiu, lata całe temu też zaliczyłam, a balonu przez trzydzieści lat życia z haczykiem nie. No, do tej czerwcowej wycieczki. Uwaga, zdjęcia, zdjęcia i jeszcze trochę zdjęć z minimum komentarza ode mnie, bo obrazki robią swoje. :)

Z pełną premedytacją


No to czwarty film, jaki na MFF Nowe Horyzonty w tym roku obejrzałam. Trzeci Europejski, drugi w polskiej koprodukcji, pierwszy, w którym były seksy i to ustaliwszy przejdźmy do rzeczy ważnych. O Oldze jest książka, której nie czytałam, ale ponoć da się ją zanabyć w księgarni w kinie i może się skuszę. Póki co jednak o filmie. Filmie, o którym trudno mi mówić nie odwołując się nieco do dyskusji, jaka miała miejsce po nim. Ale od początku.

Podcast Bez Tytułu #03


Trochę się nam ostatnio namnożyło zawirowań różnych, ale w końcu jest trzeci (czwarty? ;)) odcinek Podcastu Bez Tytułu. W środku dużo tego i owego o Brexicie, literaturze, creative non-fiction i dalej do Knausgårda, Strugackich, narkotyków, World War Z i czy można pisać z totalnym olaniem świata wokoło?

A gdzie u Ciebie straszy? (konkurs)


Kto chce poczytać prozę i publicystykę w klimatach grozy wszelakiej? Bo mam dla was jeden egzemplarz drugiego numeru Okolicy Strachu, który na 136 stronach dostarcza zarówno jednego jak i drugiego i to w przednim gatunku. No tylko że nie ma, że on tak zupełnie za darmo i na piękne oczy. Jest małe wyzwanie.  

Stworzenie co się zowie: scenariusz komiksu


Takie teksty chyba zwykle piszą weterani z perspektywy czasu i spod bagażu doświadczeń, a ze mnie świeżak pierwszej, no drugiej wody. Ale może warto żeby czasami coś takiego powstało nieco bardziej na gorąco, a nie tylko z perspektywy happy endu za iks lat, zwłaszcza, że ze scenariuszami do komiksów bywa różnie. Niektórzy nawet zastanawiają się co jest pierwsze: grafika czy scenariusz (co mnie osobiście dziwi i w ogóle, ale ok).

Trudna sztuka robienia prezentacji


I nie. Nie chodzi tylko o umiejętność obsługi Power Pointa. Robienie prezentacji nie równa się robieniu slajdów w PP. Power Point to przereklamowane narzędzie na dłuższą metę. Wspomagacz, a nie fundament wbrew temu, co się chyba niektórym wydaje. Wielu wydaje. Zbyt wielu.