Tallinn ° 09.2014


Długo to trwało. Może dlatego, że oczekiwania miałam wysokie i bardzo chciałam uważnie przyjrzeć się wszystkiemu, co sfotografowałam i wybrać te najlepsze kadry i żeby się nic przez nieuwagę nie zmarnowało, a może dlatego, że sporo się działo. Po drodze wskoczyły Karkonosze, było jeszcze Goerlitz, ale przemilczmy, bo ja i pora dnia się nie dogadałyśmy. Jakby z tym nie było, to w końcu są – zdjęcia z Tallinna 2014 i bardzo starałam się nie zrobić dubli względem zdjęć przywiezionych rok wcześniej. Myślę że jako tako się udało, zwłaszcza że odkryłam trochę nowych miejsc – tak, to ciągle możliwe – i chyba nadal mi mało.

Miasta żyją i się zmieniają – w tym roku na przykład znikła knajpka na szczycie wzgórza, która wydawała mi się czymś, co tam jest, było i będzie, a tymczasem… Poza tym zobaczywszy jedne rzeczy miałam czas przyjrzeć się innym – w końcu wybrałam się na mury miejskie, zapuściłam dalej w stronę Pirity i objechałam Paljasaare, do którego rok temu ledwie doszłam i to na sam początek. :)

Wyjazd zatem był udany, a poniżej pamiątki z aparatu.

Tallinn – 09.2014 – Patarei


No to są zdjęcia z Patarei. Długo to trwało. Może dlatego, że oczekiwania miałam wysokie i bardzo chciałam uważnie przyjrzeć się wszystkiemu, co sfotografowałam i wybrać te najlepsze kadry i żeby się nic przez nieuwagę nie zmarnowało, a może dlatego, że sporo się działo. Po drodze wskoczyły Karkonosze, było jeszcze Goerlitz, ale przemilczmy, bo ja i pora dnia się nie dogadałyśmy. Jakby z tym nie było, to w końcu są - zdjęcia z Tallinna 2014 i bardzo starałam się nie zrobić dubli względem zdjęć przywiezionych rok wcześniej. Myślę że jako tako się udało, zwłaszcza że odkryłam trochę nowych miejsc - tak, to ciągle możliwe - i chyba nadal mi mało.

Karkonosze ° 10.2014


Tallinn. Powinien być Tallinn, ale jakoś nie wyszło i cóż... Chronologia rzecz fajna, ale się o nią zabijała nie będę, a wyjazd w góry był nieco spontaniczny. Po prostu dopadło mnie jednego dnia, że trzeba mi przestrzeni. Trzeba mi jej jak w "potrzebuję widoku na kilometr czy pięć". Trzeba mi nawet bardziej niż to, co widać ze szczytu Ślęży (a przez drzewa wiele tam nie widać tak), więc padło na Karkonosze. Bo blisko i bo je znam, a mając w perspektywie samotną wycieczkę i pierwsze chodzenie po górach ze statywem i canonem (a kondycji nie mam w ogóle), to wolałam sprawdzone rejony. Gdzie się w te Karkonosze pchać, było już oczywiste. Nie było mowy, żebym nie weszła na Słonecznik i nie ruszyła z niego ku Odrodzeniu. Że to był październik, to na powrót przez Borowice się nie porwałam, wróciłam własnym tropem znów na Słonecznik, rozpędziło mnie pod Dom Śląski, gdzie rzesze ludzi przeraziły mnie zupełnie i zawróciłam, aby wrócić przez Strzechę Akademicką. W sumie ciągle nie wiem, czemu nie zeszłam Łomnicą... chyba przez widoki. Byłoby ich zdecydowanie mniej.

A widokami mnie ta wycieczka porozpieszczała. Pogoda była piękna, ludzi co prawda chwilami zdecydowanie za dużo, ale i tak ani przez chwilę nie żałowałam, że targam w plecaku ponad trzy kilogramy aparatu (o statywie nie wspominając).

Gdańsk ° 07.2014


Zdjecia, zdjecia, zdjecia!

Nie ma ich przesadnie dużo, bo pojechałam nad Bałtyk plotkować, złazić, jeszcze więcej plotkować, pić piwo i gapić się na wielką otwartą przestrzeń, ale trochę jest. Tym razem atrakcją wyjazdu była wycieczka na Hel wskroś Zatoki - było super, choć wrażenia, jakie wywołała nadchodząca znad Zatoki mgła, pożerająca świat wokoło, nie pobiło. Ale to pobić byłoby ciężko. Jednak plaże przy Gdańsku i Sopocie mają generalnie inny nastrój niż Wyspa Sobieszewska, no i jest kwestia pogody. Mgieł nie było.

Jednym z moich faworków z tego roku jest zdjęcie z centrum Gdańska, gdzie w kadrze załapała się Bryza H, jacht na którym przed kliku laty popłynęłam do Helsinek (zdjęcia z wtedy są tutaj). Wspomnienia :)

 

 

Hamatora — Mara&Zero Company Cosplay


Rzadko zdarza mi się fotografować ludzi, ale chyba to polubię, bo co się naśmiałam przy okazji tej sesji z dziewczynami, to moje. Było naprawdę fajnie, nawet jeśli czasowo załapałyśmy się już na nie najlepsze światło, zwłaszcza pod koniec. A co najważniejsze, jestem zadowolona z efektów.

 

Berlin ° 12.2013


Pierwsza paczka z mojej świątecznej objazdówki Wrocław - Berlin - Darłowo - Gdańsk - Wrocław. Przystanek Berlin. W zasadzie powinien tu się znaleźć też Poczdam, do którego zawitałam na jeden dzień, ale brandenburska spodobała mi się o wiele bardziej od swego sąsiada i dostanie swoją osobną galerię. O!

Tymczasem jest właśnie Berlin.

Ostatnie co mogę powiedzieć o tym wypadzie, to że mnie pogoda rozpieszczała. Nie. Jak na złość najłądniejsza była ostatniego dnia. Tego, którego pakowałam się auta i ruszałam w dalszą drogę, więc nie miałam już zbyt wiele czasu, aby sfotografować wszystko, co na to zasługiwało. Może kiedyś uda się to nadrobić, choć przyznam, że na kolana mnie berlin nie powalił i zdecydowanie bardziej do gustu przypadł mi Poczdam.