Marszowickie pola po sianokosach: 30 faktów o mnie


Było Liebster Award, to kontynuując wątek: 30 faktów o mnie – sporo w sumie bezużytecznych, trochę nieco archeologicznych, bo odwołujących się do rzeczy z gatunku "dawno temu i niestety prawda". Samo spisanie tego było nie lada wyzwaniem. Zaczęło się miło lekko i przyjemnie, ale ostatnia piątka, to już było takie: no ale bez sensu o tym pisać, to w sumie powtarza to co już było arghrghghhhrrr xD

Pomysł pożyczony od Hattu. :)

Polska fantastyka – co z nią nie tak?


Tak trudno czasem przekonać mi się do polskich autorów piszących fantastykę i ta książka jest odpowiedzią, dlaczego...

wypowiedź z LubimyCzytać.pl pod "Trzynastym aniołem"

Takich opinii w czeluściach Internetu można znaleźć sporo, jeśli tylko człowiek szlaja się bardziej po portalach recenzenckich i blogach o tej samej tematyce. Nie raz i nie dwa usłyszałam ją od jakiegoś znajomego i koniec końców pytanie: czego brakuje polskiej fantastyce? samo zadało mi się gdzieś między komputerem a ekspresem do kawy.

„Thorn” (Jason Hunt) – kawa, naleśniki i słuchacz usidlony


Przeczytałam Thorn Jasona Hunta (Tomka Tomczyka). Zrobiłam to ot tak, z ciekawości i żeby dowiedzieć się o co ten szum, bo szum był i w zasadzie gdyby nie on, to pewnie bym tej książki w ogóle nie zauważyła, bo autora kojarzę, ale nie śledzę zbyt uważnie tego co robi.

Nie zamierzam teraz ani książki wychwalać, ani piętnować, unosić się w tę czy w drugą stronę. Raczej powiedzieć, co to była za lektura tak ogólnie.

7 wizytowych faktów o Sztokholmie


Byłam w połowie października w Sztokholmie na całe czterdzieści osiem godzin. Ni to mało, ni dużo – zależny od planów, a moje obejmowały zajrzenie w kilka zakątków miasta, które znałam ze studiów, nieco zabawy w Geocaching i relaks. W związku z tym nie polecę miejsc, które trzeba odwiedzić, bo świat się inaczej zawali (ale, wiecie, Muzeum Wazy jest dobre, bardzo dobre, bo tam stoi prawdziwy wrak... a obok jest muzeum Muminków :3). Zamiast tego podrzucę kilka informacji, które wyskoczyły na mnie zza węgłów w szwedzkiej stolicy ;) A ponadto, a może przede wszystkim: zdjęcia :)

Nie piszcie


Nikt się raczej nie będzie kłócił, ze stwierdzeniem, że pisanie czegokolwiek, to czasożerne zajęcie, które nawet w chwilach z dala od komputera potrafi zaprzątać myśli. Przeczytałam jednak ostatnio stwierdzenie, które wyniosło ten prosty fakt na zupełnie nowy poziom i sprawiło, że najchętniej powiedziałabym wszystkim moim znajomym i nie tylko: nie piszcie, bądźcie szczęśliwi.

Było jutro


Opowiadanie napisane przeze mnie na piątą edycję konkursu Fantazje Zielonogórskie i opublikowane w antologii pokonkursowej.   „Fantazje zielonogórskie” to konkurs, który odbywa się cyklicznie od pięciu lat a ja o nim usłyszałam jakieś lat temu dwa, ale dopiero przy piątej edycji postanowiłam zebrac się w sobie i wysłać tekst. Trochę wstyd, że mając do Zielonej Góry, która musi być miejscem akcji, nie tak daleko, to jeszcze mnie tam nie było. Planuję to nadrobić, ale do pisania „Było jutro” podeszłam uzbrojona w wiedzę teoretyczną, pomoc znajomej, która jest z okolic Zielonej Góry i zna miasto oraz w swoje pomysły. Tekst miał nawiązywać do przeszłości, teraźniejszości lub przyszłości Zielonej Góry. Postanowiłam się nie ograniczać i ucapić wszystkie trzy na raz. :)