Przegrzebujesz się przez karton opisany jako o książkach

Morderca bez twarzy, H Mankell - okładka

Zamknij drzwi


Henning Mankell „Morderca bez twarzy” W opisach książek Indriðasona pojawia się stwierdzenie, że jest takim islandzkim Mankellem. Nie ukrywam, że do niedawana zupełnie nie budziło ono u mnie jakichkolwiek skojarzeń, bo żadnej książki Henninga Mankella nie czytałam. Teraz się to zmieniło. Na pierwszy strzał poszedł „Morderca bez twarzy” i, jak to często w moim przypadku,

4 wielkie książki, z których przeczytaniem zwlekałam długo lub zwlekam nadal


Są książki, co to je każdy powinien przeczytać, albo przynajmniej każdy zainteresowany takim to a takim gatunkiem. Ja od dziecka mam jakiś opór przeciwko czytaniu czegoś, bo wszyscy to teraz czytają i jest takie super. Nie chodzi o to, że nie chce iść za tłumem, raczej chyba obawiam się przejechać. Niewiele jest rzeczy bardziej rozczarowujących

Z piwkiem przez łączkę, czyli na przełaj przez książki Katarzyny Michalak


  Kiedyś obejrzałam pewien wywiad z Katarzyną Michalak. Okoliczności, przez które do tego doszło, rozpłynęły się już w niebycie, ale wywiad można znaleźć na YouTube. Skutkiem obejrzenia tego wywiadu była moja decyzja, że muszę coś tej pani przeczytać. Chcę wiedzieć, co osoba mówiąca takie rzeczy pisze. Uznałam zatem, że przeczytam sobie po jednej książce z

Książki mojego życia – wyzwanie czytelnicze


Latem 2014 krążyło po Internecie takie „wyzwanie czytelnicze”, w ramach którego trzeba było podać 10 książek, które jakoś ze mną zostały. Z angielskiego 10 books that have stayed with you in some way w odróżnieniu your favourites. To drugie byłoby łatwe. Ulubionych mam dużo. Nawet takich przeczytanych kilkakrotnie mam sporo. Ale to pierwsze – no

Merde! W rzeczy samej - okładka

Coś tu trąci… w rzeczy samej


Stephen Clarke „Merde! W rzeczy samej” Polecono mi „1000 lat wkurzania francuzów”, ale na promocji było „Merde! W rzeczy samej” więc się skusiłam na to i teraz dumam, dumam i wydumać nie mogę, co miałam z tej książki wynieść? I nie doszukuję się jakiś głębszych treści, pięćdziesiątego dna i milionowej metafory. Chodzi mi po prostu

Grobowa cisza - okładka

Cicho, ciszej, najciszej przeszłość spogląda z dołu


Arnaldur Indriðason „Grobowa cisza” Tą książką rozpoczęłam przygodę ze skandynawskim kryminałem. Czy może północnym, bo Islandia stricte Skandynawią nie jest, ale i tak ją zaliczamy. Nie umiem powiedzieć czemu akurat od tej książki się zaczęło. Nie ma żadnych konkretnych „bo”. Jedynym wyjaśnieniem jest: naszło mnie jak była promocja na księgarni internetowej i mogłam kupić e-book

Bigos po duńsku


A jednak wracam. Schowałam kiedyś moje opinie o książkach z bloga, uznałam, że nie, że jednak jakoś takoś, potem mnie naszło, aby je przywrócić, ale WordPress nie pyta o dodatkowe potwierdzenie jak się kliknie remove from trash, a ja to kliknęłam. Przypadkiem. Więc cóż. Od zera. Kryminał skandynawski w ostatnich latach stał się popularny i

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

Z sympatią do:

O mnie (TL;DR)

Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

W komitywie z: