Lokalny grafoman w pełnej krasie


Ja, czyli…

 

Rocznik osiemdziesiąty piąty. Sercem i duszą Wrocławianka oraz trochę estofil. Z wykształcenia energetyk odnawialny i operator elektrowni jądrowych, z zawodu ktoś nieco inny.

Tułacz europejski, co w pogoni za wiedzą i pracą pomieszkiwała czas jakiś w Hiszpanii, Francji i Szwecji, zbierając doświadczenia, fotografując, zapamiętując miejsca i przelewając życiowe frustracje na papier. Cierpi na niemal nieustanny słowotok myślowy – pisze, bo musi, bo lubi, bo chce, bo nie umie już funkcjonować inaczej.

Będąc dzieckiem wielkiej płyty wielbi przestrzenie, najlepiej jeśli pod tym hasłem kryje się 360 stopni horyzontu gdzieś na środku Bałtyku i fale obijające się o burty jachtu. Góry zna głównie pod postacią Karkonoszy, zdecydowanie najbliższych jej geograficznie, i nie gardzi nimi, ale woli morze, może z czystego lenistwa, bo nad morzem łatwiej o te otwarte przestrzenie. W górach trzeba sobie na nie zasłużyć.

Kontakt

Nie podaję tu statystyk odwiedzin, bo póki co traktuję tego bloga jako hobby, sposób na ułożenie myśli i dotarcie do ludzi. Nie jestem nastawiona na współpracę sprowadzającą się do promowania tego i owego. Co nie oznacza, że z góry takie pomysły skreślam. Raczej po prostu nie zabiegam. Niemniej, jeśli ktoś chciałby się ze mną skontaktować w jakiejkolwiek sprawie, to poniżej znajduje się mój adres e-mail. Zaręczam, że nie gryzę i jestem otwarta na dyskusję.

marta [małpa] marszowickiepola.pl

Pseudo trivia dla ciekawych

O czym w ogóle są Marszowickie Pola

Zacznę od rzyci strony, ale tak jest łatwiej.

Marszowickie Pola na pewno nie są blogiem poradnikowym, choć czasami zdarzać mi się mogą posty, które mniej lub bardziej wpisują się w tę kategorię. Powiedzmy, że robią to bardziej z przypadku, niż ze świadomego działania z mojej strony. Po prostu są czymś, o czym chcę napisać, bo z jakiś powodów mnie dany temat prywatnie gnębi i chcę podzielić się swoją refleksją. Generalnie głównie dzielę się tu refleksjami, opiniami i twórczym bólem szlachetnej zadniej części ciała, czyli dupy. Robię to, aby przewietrzyć mózg, wyrzucić coś z siebie i pokazać czytelnikom, których podobny weltschmerz twórczy dopadł, że nie są sami, nie tylko ich to spotyka i żeby mogli się na moich błędach uczyć.

A może i ja się czegoś od nich nauczę? Niewykluczone.

Jestem osobą, która głęboko nie wierzy w uniwersalne poradniki, gdy chodzi o umiejętności miękkie. Podchodzę do nich z kijem i jak do hybrydy jeża ze skunksem. A pisanie jest jak najbardziej umiejętnością miękką. Tak, są pewne ogólne zasady, są dobre praktyki, które warto dobrze poznać, zanim zacznie się działać wbrew nim, ale wiele rzeczy wymaga, według mnie, studium konkretnego przypadku, dlatego nie zamierzam się porywać na poradnikowanie pisarskie. Mowy nie ma. Mogę z każdym usiąść indywidualnie, pogadać, podłubać w tekście i dojść do jakiś wniosków — po to wyżej umieściłam mój adres e-mail i wtedy to ma dla mnie sens. Słowacki wielkim poetą był, to nie moje klimaty (acz wolę Słowackiego od Mickiewicza). Dlatego staram się nie mówić, że Marszowickie Pola, to blog o pisaniu czy pisarstwie.

TL;DR

To mniej lub bardziej radosny lifestyle literacki przetykany fotografią i tego się trzymajmy. :)

Krótka historia nazwy

Słowo marszowickie neologizmem żadnym nie jest, bo we Wrocławiu znajduje się osiedle Marszowice, nie ma ono jednak nic z tym blogiem wspólnego (nie, nie mieszkam na Marszowicach). Przypadek, ot i tyle.

Marszowickie w nazwie są od przezwiska.

Rzadkim, ale istniejącym, zdrobnieniem imienia Marta jest Marsza. Jest to również jedyne znane mi zdrobnienie tego imienia, które nie brzmi jak dla pięcioletniej dziewczynki, więc gdy jedna koleżanka zaczęła kiedyś na mnie tak mówić, to bardzo szybko się do tej formy przywiązałam emocjonalnie. Jest zatem Marsza i jej pola głupoty, nieskończonej orki nad tekstami, pomysłów, braku chęci… Sporo różnych rzeczy na tych moich polach rośnie.

 

Co piszę?

A takie rożności:

This slideshow requires JavaScript.

moje opowiadania

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

O mnie w wersji TL;DR

Marša
właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren
tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz