Bye, bye Digart


Tak więc Digart się zamyka. Nie powiem, żeby było mi z tego powodu jakoś przesadnie smutno, ale miałam sentyment do tego miejsca. Bardziej do jego starszej odsłony, ale jednak. Jeśli ktoś nie kojarzy, czym jest, a w sumie był, Digart to najprościej będzie powiedzieć, że takim naszym swojskim, polskim DeviantART-em. Miejscem do dzielenia się wszelkimi przejawami swojej twórczości w imię doskonalenia się i promowania. Cóż mogło pójść nie tak…

 

Zawsze będę mówiła, że Digart sporo mnie nauczył, jeśli chodzi o fotografię. Ale to nie do końca był ten Digart, który się zamyka.

Gdy Digart był bardzej artowy

Kiedyś, dawno, dawno temu, ale już po wyginięciu dinozaurów na Digarcie panowały o wiele surowsze zasady. Było mocne ograniczenie na ilość prac, jakie można było dodać w zadanym czasie, a prace, które zostały uznane za niedostatecznie dobre były ukrywane (gdzieś tam nadal były na twoim profilu, ale przy przeglądaniu ogólnych galerii się ich nie widziało). Żeby móc wystawić zdjęciu ocenę trzeba było po pierwsze: w ogóle otworzyć je na powiększeniu, a nie oceniać na podstawie miniatury. Po drugie: napisać choć słowo komentarza (choć wstawienie w treść pojedynczej kropki też działało). Oceny też były mniej zero-jedynkowe. O ile pamiętam było pięć opcji od „poniżej poziomu” do „rewelacji” (jakoś tak… nie pamiętam tego aż tak dobrze). I może przez to, a może po prostu społeczność była mniejsza i bardziej konkretna, to w miarę często można było dostać jakiś sensowny komentarz zwracający uwagę, że to by trzeba poprawić, na tamto zacząć zwracać uwagę kadrując.

Naprawdę czegoś się z tych komentarzy tam nauczyłam.

​Z tego, że ukrywano moje zdjęcia również.

A potem nadszedł Onet

Gdzieś w pewnym momencie historii Onet stał się patronem Digarta i to z pewnością miało swoje plusy dla serwisu, bo, zgaduję, Onet mógł pokryć koszty hostingu o wiele lepiej niż taka mniejsza inicjatywa. I super. Sęk w tym, że za tym poszły zmiany. Ograniczenia, które istniały wcześniej, zniknęły. Wszystko się w moim odczuciu mocno rozcieńczyło.

Już nie trzeba było „wysilać” się, żeby ocenić zdjęcie. Nie, wystarczyło kliknąć na miniaturkę, aby dać kciuka w górę. Klik i tyle.

Już nie ukrywano zdjęć i przechodziło dosłownie wszystko. Krzywe, przepalone – a niech będzie. A jeszcze można było trafić na osoby, które obrażały się, wyzywały i banowały za to, że taka ja śmiałam im napisać, że „zdjęcie ładne, ale przydałoby się je nieco wyprostować” czy coś innego na tę nutę. Gdy mi się to przytrafiło, to nie powiem, ale siedziałam przed komputerem wielce zdziwiona, że ale jak to, to nie tak, że zmieszałam z błotem więc w sumie o co ten krzyk?

Ale to też było coś znamiennego dla tego nowego Digarta. Stał się miejscem, gdzie zaczynało powoli lądować wszystko. Coś przez co moje uczucia do niego zaczęły się mocno ochładzać. W ostatnich latach zaglądałam tam już sporadycznie, wrzucałam cokolwiek jeszcze rzadziej. Dlatego wiadomość, że Digart się zamyka nie poruszyła mnie za bardzo. Tak, szkoda go trochę, bo mimo wszystko można było tam znaleźć dużo świetnych, inspirujących prac i poznać nowych ludzi, ale nie, nie będzie mi go brakowało.

Dla fotografów pozostaje plfoto, choć tam społeczność, moim zdaniem, już bardzo dużo wymaga, więc świeżak fotograficzny może się tam nie odnaleźć.

Macie jakieś własne wspomnienia związane z Digartem? Będzie go wam brakowało?

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • Możliwe że ten komentarz będzie trochę nie na temat, bo nie miałem do czynienia z Digartem, ale większość social mediów dziś nie jest tym miejscem w którym jeszcze kilka lat temu chcieliśmy uczestniczyć. Tak to jest ze zmianami :)

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

Z sympatią do:

O mnie (TL;DR)

Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

W komitywie z: