„A jednak…!” – komiks


Mikołaj był, Gwiazdor dopiero przyjdzie, a tu wpis nieco inny niż zwykle, bo pobieralny ;) Na social media wspominałyśmy z Mileną (Smiley Project), że drugi rok z rzędu szykowałyśmy komiks na konkurs. Ledwo się nam to udało, bo cokolwiek późno zorientowałyśmy się, że termin nie jest, jak rok wcześniej, z końcem sierpnia, a z końcem lipca i ugh. No łatwo nie było. Niby osiem stron to mało, ale jednak napisanie pod to scenariusza z sensem trwa, wykonanie trwa jeszcze dłużej. O wykonaniu zresztą więcej może opowiedzieć Milena w swoim wpisie. Ja mogę porozwodzić się nad scenariuszem i skąd się A jednak…! wzięło ;)

Nauczką z zeszłego roku było, że osiem stron, to cholernie mało i w tym raczej należy zawrzeć scenkę niż opowieść. Powiedzmy, że nie bardzo mi się to udało, napisałam coś nieco bardziej rozwiniętego i wyłażącego poza kadry niż scenkę, ale chwyciłam się myśli, że jak to w scence: musi kopać gdzieś bliżej końca. Czy to wyszło, to już nie mi oceniać. Mnie się podoba, choć mam wrażenie, ze ten komiks dobrze się nie zestarzeje. No cóż… I tak będę z niego dumna.

Zwłaszcza, że moim skromnym zdaniem, rysunki Mileny wyglądają świetnie. W zasadzie powinnam napisać malunki, bo to wszystko akwarele.

I jeszcze przy tych akwarelach się zatrzymując, to taką ciekawostką z powstawania A jednak…! jest, że zaczęło się od techniki wykonania ilustracji. Milena powiedziała, że chciałaby w tym roku spróbować akwareli i ja od tego zaczęłam wymyślanie historii. Dumałam co by dobrze w akwareli wyglądało, jaką historią można by wyeksponować technikę i jaka najlepiej zgrałaby się z nią. Było to inne podejście niż rok temu, mam wrażenie, że lepsze i nie wykluczam, ze jeśli porwiemy się za rok na kolejną ośmiostronicówkę, to znowu będę chciała podejść do niej w ten sposób.

 

A tymczasem oto i ona, nasza ośmiostronicówka:

A jednak...!
POBIERZ

 

Udało się zrobić to tak, że wyszło o czymś, ale też nie sprawiało wrażenia cholernie okrojonego?

Wszelkie uwagi i komentarze do piersi przytulę ;)


Jakby ktoś był zainteresowany głębszym rozgrzebaniem historii mierzenia się ze scenariuszem komiksu, to pisałam o tym w zeszłym roku, gdy była to dla mnie absolutna nowość i stąpałam po lodzie. W tym roku część nabytej wtedy wiedzy zaprocentowała, co będzie za rok? Pożyjemy zobaczymy.

Tagi:

You may also like

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

Z sympatią do:

O mnie (TL;DR)

Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

W komitywie z: