Worldwide Instameet 2017 z Wroclovers


Nie lejąc przesadnie wody, bo i nie bardzo jest sens, rzucam w was zdjęciami jakich u mnie generalnie jest mało. Gdzieś tam sobie przy okazji trzasnę fotkę kwiatka z bliska, ale właśnie raczej „przy okazji” a nie tak, że cała galeria składa się niemal wyłącznie z takich kwiatków. A tymczasem… ;)

Tymczasem Wrocloversowe wyjście w teren w ramach Worldwide Instameet 2017 było do ogrodu botanicznego, więc są kwiatki. Dużo kwiatków.

Nie powiem, żebym się w tym kwiatowym otoczeniu czuła dobrze. Trzeba było mózg przestawić na inny sposób myślenia o kadrze, bo ja to lubię jak jest dużo i szeroko, a to tam tak nie bardzo działa. Przy kwiatkach musi być oszczędnie, wyraziście i z odpowiednią głębią ostrości, aby się w kadrze śmietnik nie zrobił. Generalnie: inaczej.

 

Ale nie kwiatki były w instameecie najważniejsze. Na takich spotkaniach obiekt focony, to dodatek do faktu, że łazi się z grupa ludzi, którzy tak jak ty dostają hyzia, gdy ktoś zakrzyknie, że: motylek! (było tak, oj było) i rzucają się (w zwolnionym tempie, co by motylka nie wystraszyć), aby cytrynka na kwiatku obfocić. A potem, z równym zapałem pochylają się nad wybitnie obrzydliwym pająkiem, byle tylko zrobić mu ładne zdjęcie (także prawdziwa historia).

Samotne spacery z aparatem są fajne i je lubię. Jednak co zabawa w stadzie to jednak zabawa w stadzie :D I się człowiek pośmieje, i od innych pouczy, i podłapie pomysły – polecam. :)

 

 


Maraton na deser

A żeby inności było więcej, bo jak szaleć, to szaleć, to jeszcze są ludzie. jedni w glorii zieleni ogrodu, drudzy w glorii szarego tego dnia Wrocławia. Wszystko dlatego, że na spotkanie poszłam sobie przez pół miasta, bowiem przez 2/3 mojej drogi do ogrodu wiodła trasa wrocławskiego maratonu i głupio byłoby nawet aparatu nie wyciągnąć. Niestety z fotograficznej perspektywy pogoda nie dopisała, ale ponoć biegło się w nią dobrze. Ja tylko szłam. ;)

 

 

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

Z sympatią do:

O mnie (TL;DR)

Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

W komitywie z: