Drezno w dwóch odsłonach


Fotograficzny miszung drezdeński po raz… drugi? Drezno to takie miasto, do którego lubię wracać. Zaczęło się od pierwszej wizyty w 2008 i potem z mniejsza lub większą częstotliwością przyjeżdżam tam na dzień lub dwa. Jak się mieszka we Wrocławiu, to nie jest to jakaś skomplikowana wycieczka czy to autem, czy pociągiem. O pociągach zresztą jeszcze będzie dalej. :)

Jakoś tak wyszło, że przesiedziałam rok niemal na zdjęciach zrobionych w grudniu anno domini dwa tysiące szesnaście. Znaczy, ja wiem czemu tak wyszło i jest to suma zepsutego 40D, pożyczonego 60D, braku softu, który by mi rawy z 60D wywoływał, a jak już takowy zdobyłam, to się rozeszło po kościach. ;) Poza tym to było tylko kilka zdjęć. A że potem w czerwcu znowu odwiedziłam saksońską stolicę, to jest dobry pretekst, aby wrzucić wszystko razem.

Jarmark, Wigilia i po Dreźnie długie spacery

Pierwsza różnica między wycieczką grudniową a czerwcową była głównie długościowa. W grudniu odwiedziłam Drezno na kilka, bo spędzałam tam Wigilię. I jeśli ktoś podróżuje mniej lub bardziej samotnie i chce się przenocować gdzieś w Dreźnie tak, aby w pojedynkę święta nie spędzać, to polecam Lollis Homestay na Neustadtcie. Ekipa hostelu w Wigilię przygotowuje mały poczęstunek dla gości hostelu (za free), co oznaczało gar sałatki ziemniaczanej, gar parówek, wiaderko musztardy i skrzynkę piwa, które sprowadziły wielu gości do przytulnej strefy wspólnej i kuchni. I rozmowom końca nie było.

W ogóle polecam Lollis, to nie była moja pierwsza wizyta tam i chętnie wracam.

 

 

Drezdeńskie lato i pociągi

Druga różnica między pobytami była komunikacyjna: w czerwcu Drezno nawiedziłam pociągiem. Pojechaliśmy na bilecie grupowym dla bandy dziesięciorga i kosztowało to koło ośmiu dych na głowę w dwie strony. Jedyne obostrzenie jest takie, że jedzie się i wraca tego samego dnia. Rozkład pociągów był taki, że w Dreźnie miało się uczciwe osiem godzin na zwiedzanie, czyli całkiem zacnie, żeby się rozejrzeć.

 

Kiedyś istniał jeszcze bilet trzydniowy dla jednej duszy. Kosztowało on nieco więcej na głowę, ale był idealny, aby wyjechać w piątek i wrócić w niedzielę. Nie wiem czy nadal jest on w sprzedaży, ale wydaje mi się, że owszem. Jarmarki (tak, liczba mnoga :D) bożonarodzeniowe się niebawem w Dreźnie otworzą, więc jest niezły powód, żeby się wybrać :D

 

 


Fotograficzny technobełkot

Rzucając na koniec odrobiną technobełkotu zdjęcia zimowe to:
Canon 60D i szkła Tamron 17-50 oraz Samyang 8mm fish eye (z ukłonami dla Marcina za pożyczenie body i drugiego szkła).

Zdjęcia letnie to:
Canon 80D i szkła Tamron 17-50 oraz Samyang 10mm.

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • DonBolano

    Piękne zdjęcia. Pogoda dopisała :-)

    • Było gorąąąąąąąąąco do poziomu moczenia włosów w fontannie na Zwingerze xD ale do zdjąć była ładna :D

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

Z sympatią do:

O mnie (TL;DR)

Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

W komitywie z: