Nie samymi megabajtami zdjęć się żyje


To jest wpis pseudo sponsorowany. Pseudo, bo Saal Digital ogłosiło na Facebooku i Insta, że rozdaje kody, żeby sobie zrobić fotozeszyt w zamian za to że opisze się wrażenia. A że ja od lat swoich zdjęć nie widziałam na papierze, to podumałam, pomyślałam, i się zgłosiłam. Co z tego wyszło?

 

Fotozeszyt, czyli co w sumie

Bardziej to jest fotokołonotatnik jakby się jakiś purysta znalazł, ale tak. Mój ma 20x20cm i 36 stron. Wariantów objętości i rozmiaru jest sporo i pewnikiem każdy znajdzie coś dla siebie. Lub, jak ja, straci od cholery czasu myśląc co mu w sumie pasuje, dlatego poniżej jest zrzut ekranu, żeby można móc zacząć myśleć już teraz. A!~i taki mały surprajs, ale fotozeszyt w głownym menu programu nie widnieje. Jest raczej wariacją na temat fotoksiążki – co w sumie ma sens.

saal digital fotozeszyt: mnogość opcji

Ponadto wybrałam dość prosty wygląd, wrzucając zdjęcie na środek strony i zostawiając sobie ramkę, żeby to czytelniej wyglądało.

Saal Design – skłądamy

Program do składania zeszytów/książek/wszystkiego co Saal Design ma w ofercie jest dość łopatologiczny. Kliknij, wybierz, przeciągnij. Proste to jak konstrukcja cepa, choć ja się musiałam nieco na gimnastykować, bo sporo rawów mam wywołane do formatu TIFF, a tego program nie obsługuje. PNG również. Musiałam konwertować wcześniej na JPG – więc jak nie widzisz zdjęć, sprawdź format. Podejrzewam, że 90% ludzi nawet tego nie zauważy, bo i tak strzela zdjęcia w jpg i tyle.

saal digital fotozeszyt: miły sercu WYSWIG

Bardziej zaboli fakt, że choć program oferuje kilkanaście czcionek do opisania swojego zeszytu, to większość z nich nie obsługuje polskich znaków diakrytycznych. Próbowałam sobie to i owo opisać, ale wszystkie proste, bezszeryfowe czcionki ą-ęłów nie znały, a inne mi nie pasowały. Koniec końców odpuściłam, ale komuś innemu może się udać znaleźć coś dla siebie. Smutne jest to tylko wtedy, jak już opisze się kilka zdjęć słowami, które ą-ęów nie miały i nagle, na jakimś kolejnym zdjęciu ą czy ę będzie potrzebne, a tu… :(

Życie jest… dobrze, to nie na teraz. Wróćmy do składania. Program to generalnie bardzo przyzwoity WYSIWIG i nie powinien nikomu sprawiać problemów. A potem… xD

saal digital fotozeszyt: and go

Od zrobienia i zapłacenia za zeszyt do dostania maila, że zrobiony i wysyłki minęło mniej niż 24h o.O Szok i niedowierzanie, bo przesłałam gotowy projekt po 23 w piątkową noc i nie spodziewałam się jakiegokolwiek ruchu w temacie do poniedziałku, no bo ten i tego: weekend. Minę miałam zatem zabawną jak w sobotę dostałam maila z numerem przesyłki w systemie DHL-u, żebym mogła sobie śledzić drogę mojego fotozeszytu. A trochę kilometrów miał do przebycia, bo jechał z Niemiec.

To w sumie nie związane z fotozeszytem, ale bardzo mnie ucieszyło, że wysyłają DHL-elm, bo ma on u mnie na osiedlu punkt zrzutu paczek i wiedząc, że nie będę w domu w podanym mi terminie dostarczenia paczki, po prostu przekierowałam ją tam. Możliwość nie bawienia się w kotka i myszkę z kurierem jest zawsze bliska memu sercu <3

A wyszło z tego…

czyli to, co najważniejsze.

Primo: kolory

Z kolorami zawsze jest problem. Nawet jeśli się zdjęć nie wywołuje, bo co monitor, to może być trochę inaczej – widzę to na co dzień, bo mam dwa monitory i nawet coś tak prostego jak biel wygląda na nich zupełnie inaczej. xD Miałam zatem pewne uzasadnione obawy, co do tego jak wybrane przeze mnie  zdjęcia wyjdą na papierze. Zwłaszcza kolorowe, bo skala szarości broni się łatwiej.

W przypadku tego fotozeszytu jest dobrze. :D Kamień z serca i w ogóle.

Secundo: papier

Sztywny, nieprzesadnie błyszczący – zdjęcia dobrze na nim wyglądają i nie ma obawy, że jak się go źle w rękę weźmie, to się zaraz zniszczy. Okładka z kolei zabezpieczona jest grubym przezroczystym plastikiem. Trochę żałuję, że nie obróciłam swoich zdjęć o 90 stopni, bo zeszyt jest na tyle sztywny, że spokojnie można go postawić. :) A tak, cóż… nadal się da, ale to ie to samo.

Fotozeszyt Saal Design

 

Werdykt

Jeżeli Saal Digital tak samo fajnie robi obrazy, to chyba mam nad czym myśleć, bo zeszyt oceniam bardzo pozytywnie.

W sumie kojarzy mi się on z takimi albumami na zdjęcia z dzieciństwa. Miękkie, kolorowe, z taką folią, pod którą wsuwało się zdjęcia. Mam tego w szufladzie jeszcze całkiem sporo, ale teraz juz tam raczej nic nie dodaję (częściowo, co wszystkie są na bardzo mały format zdjęć). Może taki fotozeszyt, mniej ambitny i wymagający, niż fotoksiążka byłby niezłą alternatywą na przechowywanie wywołanych zdjęć z wyjazdów. Może zaczęłabym je w końcu w ogóle wywoływać…

Wy wywołujecie jeszcze zdjęcia, czy wszystko trzymacie w formacie elektronicznym?

 

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • DonBolano

    No ładne cacko ;-)

  • Ależ to cudnie wygląda! :D Nie mogę się doczekać własnego :D Problem tylko jaki wybrać format i jakie zdjęcia :D

    • Powiem ci, że miałam z tym duży problem. Zwłaszcza w obliczu tego, że musiałam się zmieścić w terminie xD Polecam po prostu pobrać sobie program i popróbować :)

  • Ja poległam trochę na tym programie ;).Ale z jakości byłam bardzo zadowolona :)

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

O mnie w wersji TL;DR

Marša
właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren
tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

. . .

Tru story of my life ;)

więcej komiksów Mileny czai się po drugiej stronie kliknięcia