Road trip dookoła Islandii – Północ


Pół roku temu byłam na Islandii — to bardzo słaby początek wpisu, bo o takiej wycieczce chyba powinno się mówić z wypiekami na twarzy już w dzień po powrocie, ale ten tego i tu tam tamto. Najpierw utknęłam w zatchnięciu, bo mi słów zabrakło do opisania jak tam pięknie było. Potem utknęłam w obróbce zdjęć, bo jedno to obrabiać śliczne RAW-y z Canona, a drugie obrabiać JPG z komórki, bo drugiego dnia wycieczki Canon postanowił wyzionąć ducha. Tym optymistycznym akcentem zaczynając relację nurkujmy dalej.

Nie sprzedam wam rad, jak tanio polecieć na Islandię. Sorry.

Primo: leciałam SASem z Wrocławia przez Kopenhagę, a nie telepałam się pociągami do Gdańska, aby wyhaczyć tanie linie lotnicze. Teraz te tanie linie lotnicze latają do Reykjaviku z Wrocławia, ale kiedyś było kiedyś.

Secundo: nie sypiałam w pokojach na dziesięć osób, byle było najtaniej, bo jednak chciałam się wyspać, a mnie w zaśnięciu przeszkadza tykanie zegarka na rękę leżącego metr ode mnie, soł…

Trietto: objechanie wyspy autem, a nie na stopa, ma swoją cenę, ale to taka piękna wolność.

Poza tym istnieje pierdyliard artykułów o tym, co trzeba zobaczyć, będąc na Islandii, co zabrać, czego nie brać, o czym myśleć… In all honesty, ze mnie jest turysta, a nie podróżnik i nie wstydzę się do tego przyznać. A że niczego nowego do rachunku nie wniosę, dlatego skupię się na tym co potrafię – zaleję was zdjęciami, żeby zachciało wam się szukać tych wszystkich porad jak tam pojechać :D

Bohaterowie historii

Ja, grafoman lokalny, Marsza, nawigator — jak zwał tak zwał

Milena, Smiley Project, kierowca — ta, która nagrała filmik z ciekawostkami z drogi, check it out.

Harald, robak, maskotka — małe zielone coś na karabińczyku trollujące zdjęcia

Duster, to najbrudniejsze auto na parkingu — dzielny środek lokomocji

Canon 40D, #$%^&*() — aparat fotograficzny, który umarł na samym początku wycieczki, wymieniony tutaj, żeby było mu wstyd

W drogę!

Fiordy zachodnie

Jeśli ktoś chce wiedzieć, co było takiego ciekawego tam daleko, żeśmy się tam zapędziły, to trudno mi będzie opowiedzieć, bo w sumie nic nie było. Gdzieś dalej, owszem, ale dnia nam zabrakło i musiałyśmy zwrócić, aby znaleźć nasze spanko. Rzecz tkwi w tym, że na Islandii nawet jak niczego w okolicy nie ma, to i tak jest pięknie.

Skagafjörður, czyli R.I.P. Canon 40D  –  Akureyri – Egilstadir

W okolicy Skagafjörður ponoć można zobaczyć foki. W szare, dżdżyste i wietrzne dni foki chyba nie lubią siedzieć nad wodą, bo żadnej nie widziałyśmy. Za to udało nam się przemienić całkiem czystego Dustera w auto po przejściach i poniższe zdjęcie jest tak z 1/3 procesu upierniczania.

Ciutę się nam duster upierniczył. A to ciągle jazda normalnymi drogami :) #HaraldOnTour #iceland #islandia

Post udostępniony przez Marša (@marszowickie)

Potem było gorzej, ale nie uprzedzajmy faktów, bo nim Duster został upierniczony do końca umarł mi aparat. Ostateczna przyczyna zgonu nie jest znana, ale jak body nie reaguje nawet na włożenie baterii, a komputer nie czyta karty pamięci, to wiadomo, że sporo jest nie tak i naprawa będzie droga… Co w pięknej islandzkiej okolicy jest problemem na entym miejscu na liście, bo #@$%^&*() takie piękne zdjęcia miały być.

Pro tip: jak jedziesz na wakacje życia, to skołuj sobie rezerwową lustrzankę.

 

 

A na koniec dnia drugiego Duster prezentował się jak auto zaprawione w bojach.

I pomyśleć, że wszystkie zdjęcia tutaj zostały zrobione na przestrzeni dwóch dni. Różnorodność Islandii to coś, co pół roku po powrocie nadal mnie zdumiewa i onieśmiela.

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • Pieknie tam. Ludzi nie ma. Miejsce dla mnie :)

  • Bueheh! No trochę się zeszło z tą relacją :P
    Ale że ja też turysta nie podróżnik- poszłabym zapewne w Twoje ślady.
    edit. no z wyjątkiem fotek, ja nie umiem takich fotek! <3

Tere!

To jest Mendi. Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Marsza TL;DR

Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz