NaNoWriMo 2016: zmęczenie materiału


Trzeci tydzień pisania NaNoWriMo za mną. Byłam w kinie na Dr Strange (bo totalnie nie wiedziałam jak ugryźć tekst, więc wsiadłam w auto i pojechałam do kina) i na Nowym Początku (o nim to ja sobie jeszcze gdzieś pogadam, ale nie spodziewajmy się recenzji, a raczej rozkminy dla geeków). Byłam na TweetUpie – to nie brzmi jak wstęp do epickiej opowieści o walce ze słowami, gonieniu kreski i byciu już za połową minimalnego limitu słów.

W zasadzie na Doktora poszłam, bo mi pisanie nie szło. Tak bardzo nie szło, że zaczęłam przeglądać rozkłady kin i kwadrans później siedziałam już w aucie. Więc tak, tydzień temu już pisałam jak to NaNo nie jest takie straszne jak je malują i że nie, nie musi oznaczać, że się przyrasta do krzesła (aczkolwiek moje pierwsze NaNo nieco tak właśnie wyglądało, tylko że wtedy dobiłam do przystani 50k słów 12 listopada, więc…).

Co innego było problemem tygodnia trzeciego.

A mianowicie powieść minęła swój półmetek i małe historie poszczególnych bohaterów, a mam ich w dwóch mocno niezależnych liniach czasowo-fabularnych, musiały się zacząć zbiegać, a to przekładało się na strukturę całości i przestawienie się było trudne. Z punktu widzenia mojego mózgu było to niemal jak zaczęcie pisania czegoś nowego i tyle dobrego, że zaczęłam o tym myśleć na kilka dni wcześniej, niż deadline na przestawienie się, bo ani chybi zleciałabym pod kreskę.

To jest problem szczególny, a nie ogólny i jestem głęboko przekonana, że wiele osób absolutnie nie ma problemu z tym, żeby z szeroko pojętego wstępu i przedstawiania realiów, bohaterów itd, prześlizgnąć się wąskim gardłem plot twistów do zwartej akcji-konfrontacji, którą jedzie na zbity pysk, jak ze skoczni narciarskiej, żeby polecieć ku wielkiemu finałowi i wylądować z telemarkiem w epilogu (to zdanie jest nie przywoicie długie, wiem, dlatego dodałam mu ten nawias, teraz nikt go nie przeczyta na jednym wdechu i dobrze, bo te przejścia fabularne to dramat siedzący mi na mózgu niczym dusiołek na klatce piersiowej, zatem cierpcie ze mną). Bardzo możliwe, że ten problem ma swoje źródło w fakcie, że ja jednak głownie piszę opowiadania. Opowiadania nie mają tylu bohaterów, wątków i pośrednich kamieni milowych. Dzięki temu nie ma w nich tego momentu, kiedy trzeba to wszystko zebrać do kupy.

Jeśli jednak czyta to ktoś, kto ma ten sam problem, to wiedz, że nie mam dla ciebie lekarstwa. Albo się uda, albo nie. Tym razem mi się udało, kilka razy mi się nie udało (tak, mam takie 100k tekstu, które tkwi w tym punkcie) i tyle dobrego, że to jest NaNoWriMo, a nie epicka powieść życia (tak zwana peżetka (c) Kruffachi), więc mogę sobie powtarzać: piszesz to by w końcu ogarnąć ten temat i świat się nie zawali, jak spartolisz. Jakby to była peżetka, to pewnie mózg bolałby mnie bardziej.

I tak pojawiła się kolejna zaleta NaNoWriMo: z racji swojej formy (presji czasu?) można czuć się nieco usprawiedliwionym, jeśli więcej rzeczy, niż normalnie, odkłada się do czasu redakcji. I powiem wam, że cholernie się tej redakcji nie mogę doczekać, bo im dalej w las, tym lepiej widzę pewne relacje między bohaterami i tu lub tam z wielką chęcią dorzucę im po linijce dialogu, po spojrzeniu czy kuksańcu. To będzie takie fajne (co prawda w styczniu może mi sie już takie nie wydawać, ale…).

Tymczasem sów na koniec tygodnia trzeciego NaNoWriMo 2016  (22.11) to 42 096 i już wiem, że w 50k to się ta bajka nie zamknie. Oceniam ją na jakieś 72k w pierwszym drafcie.

Tagi: ,
Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

O mnie w wersji TL;DR

Marša
właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren
tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

. . .

Tru story of my life ;)

więcej komiksów Mileny czai się po drugiej stronie kliknięcia