Jak to jest siedzieć z workiem na głowie


Odpowiadając na pseudo pytanie z tytułu już na samym początku: gorąco. Sprawdziłam w sobotę w escape roomie na samej sobie, więc można powiedzieć, że wiem co mówię. ;) A skoro jesteśmy przy strasznych rzeczach, to obiecane wyniki konkursu.

A gdzie u Ciebie straszy – wyniki

Pierwsze primo, to dziękuję za wszystkie historie. Przesypianie zbyt wielu godzin w nocy już mi nie straszne po ich lekturze. Dziękuję, przyda się bo CampNaNo na finiszu, a moje opowiadanie biega gdzieś po polu zielonym, niekoniecznie marszowickim, i konkuruje o czas z bieganiem do kina na pokazy festiwalowe (3 z 8 już za mną). Tak więc dziękuję, bardzo dziękuję.

Drugie primo, czyli secundo, powiem wam, że moja swojska piwnica, to blado tu wypadła, co de facto powinno mnie cieszyć.

I trzecie primo, ponoć tertio, żałuję, że nie mam więcej egzemplarzy do rozdania :(

Acz zwycięzca (czyni? sfeminizowało coś) może być tylko jeden i o najwięcej dreszczy przy czytaniu przyprawiła mnie opowieść Teresy, ta z SMSem. Są strachy różne, głosy, widziadła i w ogóle, ale gdy strachy zdają się mieszać w nowoczesną technologię, to są już inne buty. Brrr. I dlatego koniec końców wybór jest taki a nie inny, choć ciężko było, oj ciężko.

Ponoć najczęściej straszy na cmentarzach. Nie zgadzam się. Straszy tam, gdzie wcześniej żyli ludzie. Gdzie przeżywali swoje dobre i złe emocje. Gdzie byli za życia emocjonalnie przywiązani.
Takie są właśnie stare kamienice – pełne emocji, nieopowiedzianych historii, oczekiwań ludzi.

W jednej z takich kamienic zostałyśmy raz zamknięte. Przypadkiem, przez jednego z budowlańców.

Schodzimy na pół zawalonymi schodami w dół, chcemy otworzyć drzwi a tu BACH! Kłódka z drugiej strony.
Zatem nie pozostało nam nic innego, jak zadzwonić do zleceniodawcy, żeby wezwał kogoś z tych geniuszy i nam otworzył.
Tylko że zadzwonić się nie dało. Nie było zasięgu. Dopiero po wyjściu drugą stroną na podwórze można było spokojnie porozmawiać przez telefon.

Ale czy wrócić pod wejściowe drzwi? Nie bez oporu, ale jednak wróciłyśmy, aby zaczekać.

I wtedy rozległ się dźwięk mojego telefonu. Wciąż nie mając zasięgu otrzymałam SMS’a… od koleżanki, która stałam obok mnie. Pustego. Fizycznie to nie było możliwe, aby go wysłała. Zatem kto to zrobił?

Do dziś nie mam pojęcia.

A zasięgu nadal przy wejściu nie ma.

Wiem, bo teraz w tej kamienicy mieszkam ;)

Oczywiście już wyremontowanej :)

źródło

Tagi:
Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • Kłaniam sie nisko :)
    I siedzę właśnie we wspomnianej kamienicy, w jej starych ceglanych murach, tuż przy starym średniowiecznym murze.
    Zatem… jak mogę odebrać mrożącą krew w żyłach i nutelle na bułce smakowitą nagrodę ? :)

    • Napisałam do Ciebie na FB, acz mogło wylądować w „innych” :) Generalnie trza mi adresu twego jakiegoś i jak go mieć będę, to pognam rączo (na ile to w te upały możliwe) na pocztę :)

  • Dobra historia. Dreszczowa jak należy!

  • siewca zamętu

    straszne

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

O mnie w wersji TL;DR

Marša
właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren
tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

. . .

Tru story of my life ;)

więcej komiksów Mileny czai się po drugiej stronie kliknięcia