Trudna sztuka robienia prezentacji


I nie. Nie chodzi tylko o umiejętność obsługi Power Pointa. Robienie prezentacji nie równa się robieniu slajdów w PP. Power Point to przereklamowane narzędzie na dłuższą metę. Wspomagacz, a nie fundament wbrew temu, co się chyba niektórym wydaje.
Wielu wydaje.
Zbyt wielu.

Ten wpis jest trochę nie po linii bloga, ale od kiedy mój blog ma jakąś określona linię? Zresztą znacie pierwsze prawo matematyki stosowanej?

Przez dowolne trzy punkty można przeprowadzić jedna prostą. Wystarczy, że będzie dostatecznie szeroka.

Dlatego dziś będzie o prezentowaniu przed ludźmi. O wyrażaniu myśli i przekazywaniu treści, bo o tym chyba nigdy nie powstanie za wiele postów. Są kursy on-line, mówiące o tym jak to należy robić, są szkolenia, są ściągi, a potem siedzę półtorej godziny na sali i czuję jak starzeją się moje komórki, a wiedzy mi nie przybywa.

O czym mówisz?

Nie wiem o czym ma być prezentacja, ale dobrze żeby była o czymś. I żeby prowadzący wiedział dokładnie co musi powiedzieć, aby było to jasne. Musi, czyli powie, nawet jak nagle okaże się, że musi skończyć w 60 sekund, to będzie umiał streścić pozostałe 15 slajdów i wylądować z telemarkiem. Reszta to mogą być anegdotki, dowcipy i gadanie o dupie Maryni, ale jeśli rdzeń tematyczny pójdzie robić to na zielonym, to nikt nic na tym nie zyska. Ktoś sobie pogada do siebie, ktoś innym poogląda obrazki za prowadzącym. A jeśli będzie mieć farta, to…

Nie mówisz do siebie!

Udowodniono, że jak się stoi plecami do słuchacza, to słuchacz zwykle słuchaczem być przestaje i na przykład zaczyna sprawdzać maile na telefonie, a ty prezenterze gadaj zdrów. Serio. To super, że masz ładne obrazki na slajdzie i też chcesz na nie popatrzeć. Albo że nie wiesz co masz na slajdzie i stoisz rzycią do mnie i z tego slajdu czytasz, nie żebym sama czytać nie umiała.

A jak o slajdach, tekście i nie słuchaniu mowa.

Infodump i usypianie publiki

Slajdy są pomocą, nie podstawą prezentacji. Wrzucenie na nie wszystkich informacji, to przesada. Słuchacz albo będzie słuchał, albo czytał. Jeśli musisz napisać na slajdzie milion rzeczy (a istnieje funkcja przypisów, które nie idą na rzutnik, ale dają się wydrukować pod slajdami i w nich możesz umieścić szersze wyjaśnienia), to omawiaj je etapami. Pokaż ludziom nagłówek, a gdy zaczniesz wyłuszczać potężne akapity tekstu wyłącz rzutnik. Nigdzie nie jest napisane, że rzutnik musi być włączony cały czas. Ba! Jeśli nawet publika straci zainteresowanie twoimi słowami, to moment, gdy obraz pojawi się ponownie na ekranie będzie tą chwilą, gdy masz szanse odzyskać ich uwagę. Serio. To działa. Doświadczyłam tego na własnej skórze na nie przesadnie porywającym wystąpieniu

Czepiam się, bo…

Nie jestem ekspertem od wygłaszania prelekcji. Robię to czasami, przepuszczono mnie przez szkoleniową maszynkę, przetestowano w warunkach języka rodzimego jak i obcego, ale ciągle częściej jestem słuchaczem. Powyższe trzy elementy, to te, które jako słuchacza irytują mnie najbardziej (czyli wierzchołek góry). Sprawiają, że mam ochotę wyjść (i wychodzę, o ile moja obecność nie jest w jakiś sposób obowiązkowa), bo serio, po co mamy tracić swój czas na wzajem? Wyślij mi prezentację mailem i sama ją sobie przeczytam  –  będzie szybciej i mniej stresująco dla obu stron.

Po prawdzie mam wrażenie, że winna tu jest szkoła, gdzie trzepie się power pointów na tony, ale żeby je potem wykorzystywać przy gadaniu do klasy, to już różnie i generalnie słabo. Finalnie powstają piękne, przeładowane pliki do wysłania a nie zaprezentowania. Tęsknię chwilami do czasów, gdy robiąc prezentacje przygotowywałam folie. Zrobienie folii bolało portfel, więc bardziej traktowało się je jako pomoc w prezentowaniu, a nie esencję prezentowania.

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • Coś dla mnie :) właśnie jestem na etapie przygotowań do mojego pierwszego w życiu wystąpienia publicznego. Jest stres ale i mobilizacja, żeby się nie zbłaźnić ;)

  • Poruszyłaś bardzo ważne a nawet powiedziałabym, że podstawowe kwestie. Rzeczywiście znam sporo prezentujących, którzy uważają, że prezentacja powinna zawierać 100% tego, co mają do powiedzenia ;) Mnie takie podejście martwi, bo mam wrażenie, że tak naprawdę prezentacja służy wtedy za suflera dla prezentującego („jak czegoś zapomnę, to sobie popatrzę na slajd i dalej jazda!”). Ja powoli odchodzę od prezentacji multimedialnych w kierunku flipowania. Uczestnicy bardzo dobrze reagują na własnoręcznie wykonane przeze mnie rysunki, widzę że lepiej to oddziałuje na ich zaangażowanie i wzmaga uwagę :)))

    • Widziałam prezentacje, gdzie ktoś na flipcharcie lub zwykłej tablicy sam rysował i potwierdzam, że to świetna rzecz. Coś się ciągle dzieje i zawsze mam wrażenie, że mówiący 1. wie o czym mówi 2. zwykle to lubi, więc łatwiej jest się zarazić i zaciekawić. :) Sama jeszcze tego nie próbowałam, mam trochę dwie lewe ręce a i tematy były nie te, ale jeśli kiedyś się trafi okazja… :D

      • Też myślałam, że mam dwie lewe ręce ;) Kwestia rozrysowania rąk i poćwiczenia nieco. A internet dostarcza mnóstwa inspiracji do ćwiczeń. Jest bardzo fajna grupa na Fb „Wszystko można narysować” – polecam :)

  • Webska z webuzzeria.com

    Bardzo pomocny post, z pewnością wiele osób z niego skorzysta, w tym ja :) W świecie reklamy i PR-u dość często muszę robić różnego rodzaju prezentacje, także wartościowych treści na ten temat nigdy nie za wiele. Dzięki!

  • Z tym staniem tyłem w punkt ;)

  • Ja za to jestem ekspertem od prezentacji publicznych – uczę tego innych:) Power Point jest narzędziem – zgoda na 100%!
    Po publikacji „Błąd Power Pointa” niektórzy trenerzy zrezygnowali z PPT całkowicie. Można!

    • Druga zasada prezentera. Prezentacja w PPT, PDF, a do tego jeszcze dobrze mieć wydruk xD Tak w razie wu.

  • Aleksandra Stawarz

    Profesjonalnym mówcą nie jestem, ale lubię występować publicznie i nie mam z tym problemów. Najważniejsze to chyba samemu być zainteresowanym tematem, o którym się mówi, nic bardziej nie odwraca uwagi niż ktoś, kto mówi bez pasji ;)

    • Jak jeszcze ma ciut talentu aktorskiego, to się sam skłamie i uda zaciekawionego. Jak nie ma to on się męczy, publika się meczy… ughgh :/

  • Ja nie znoszę pp. Strasznie zle mi się pracuje tworząc tego typu prezentacje. Widzę tez ze ludzie traktują prezentacje jako przedstawienie 100% tekstu a powinien być to raczej dodatek i uatrakcyjnienie naszej wypowiedzi. Ja nie jestem dobra w publicznych wystąpieniach . Zdecydowanie musze to poćwiczyć

    • Trzymam kciuk, że będziesz miała dużo okazji, aby robić prezentacje przed ludźmi, ale takie od których wiele nie zależy, żeby można było poćwiczyć bez nadmiaru związanego z tym stresu :)

  • Zgadzam się w pełni – tez nie znoszę przeładowanych treścią slajdów, prezentacji z nich czytanych, ale najbardziej boli mnie jednak estetyka (jestem graficzką, wiec nosi to znamiona choroby zawodowej…
    :-)). XXI wiek, mamy do dyspozycji tyle gotowych szablonów, a poważni ludzie wciąż pracują neonowymi żółtymi literami na granatowy tle i wrzucają cliparty. Program wdrażania zmian powinien byc tu rozpisany na lata :(

  • Podstawowe kwestie w pigułce, najważniejsza zasada podkreślona. :) Nie ma nic gorszego, jak czytanie kolejnych slajdów, to powinny być zajawki do wciągającej prezentacji. :)

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

O mnie w wersji TL;DR

Marša
właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren
tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

. . .

Tru story of my life ;)

więcej komiksów Mileny czai się po drugiej stronie kliknięcia