Stambuł w deszczu i śniegu


Jak się komuś Stambuł kojarzy ze słońcem i wygrzewaniem kości, to mu się źle kojarzy. Czy raczej kojarzy się dobrze, ale nie zawsze to skojarzenie jest prawdą. I tak o to prezentuję deszczowo-śnieżne zdjęcia zimowego Stambułu, skąpo okraszone moimi komentarzami, bo zimno było i morko i głównie to pamiętam.

Przekraczanie Bosforu

Można górą – autobusem lub taksówką przez most. Można dołem – metrem, w którym bilet za jeden przejazd to plastikowy żeton, który po wrzuceniu w otwór bramki już tam zostaje; fajny patent. Można też bardziej poetycko i klimatycznie – stateczkiem. Na stateczku może co prawda łeb urywać, dłonie odmrażać i w ogóle, ale ten klimat. Ten klimat.

No, to chyba jasnym jest, że ja dzielnie odmarzałam. A co!

Hagia Sofia, czyli ponoć must see w Stambule

No ja nie wiem. Znaczy poszłam, zapłaciłam, weszłam i było ciemno, połowę wnętrza zastawiało rusztowanie i ja nie wątpię, że to piękny budynek, acz na zdjęciach mniej się farba łuszczy i człowiek nieco czego innego się w związku z tym spodziewa. Ale rusztowanie daje nadzieję, że będzie tam tak, że się jeszcze człowiek zachwyci. Na razie jest zachęcająco, ale z nóg nie zwala. Zdecydowanie większe wrażenie wywarł na mnie Błękitny Meczet, do którego wchodzi się bez stania w ogonku za biletem, bo jest on normalnie funkcjonującą świątynią. To oznacza dwie dodatkowe rzeczy. Primo: w godzinach modłów turystom wejść nie wolno. Secundo: obowiązuje strój adekwatny do miejsca. Szale i spódnice wypożyczane są na miejscu za darmoszkę. Do wymogów stroju należy też to, że w buciorach się tam nie włazi. Trzeba je zdjąć. Dostaje się na nie woreczek i dopiero wtedy można wejść i jest to bardzo niesamowite wrażenie (niezależnie od tego, czy miało się te buty przemoczone tak bardzo, że ich zdjęcie samo w sobie było miłą rzeczą). Niby mówimy na nasze kościoły, że to domy boże, ale dopiero jak do takiego domu wchodzisz w skarpetkach, to określenie to nabiera jakiejś takiej prawdziwości. To jest naprawdę coś. Mogłabym próbować to opisać mętnie i patetycznie, ale to nie miałoby sensu. Po prostu polecam się tam wybrać i wejść samemu. Przy okazji w Błękitnym Meczecie jest maleńki punkt informacyjny, gdzie można pozadawać pytania na temat islamu i uzyskać odpowiedzi. Ja stamtąd wyszłam miedzy innymi z darmową, kieszonkową wersją Koranu po angielsku i masą ciekawych ulotek do poczytania w samolocie.

 

Wielki Bazar i inne

Jak Stambuł, to wzmiankowana Hagia Sofia i oczywiście Wielki Bazar. Ten drugi bardzo kusił mnie wizją znalezienia się pod dachem, bo pogoda obrała jeden kierunek rozwoju i się go trzymała, czyli padało tylko bardziej.

Jak dla mnie na tym bazarze można się trzy razy zgubić i w ogóle nigdy go nie opuścić. Powinny być jakieś legendy o zbłąkanych duszach przemierzających go po wieki wieków. Druga rzecz, która zapadła mi w pamięć, to stropy i podłogi, ale bardziej stropy. O ile zawartość stoisk stanowiła przekrój od stricte pamiątek, czy to jedzeniowych czy innych, po rzeczy, które normalnie można znaleźć w centrum handlowym (garnitury, zegarki itp. itd. etc.) to takich stropów w centrum handlowym nie znajdziecie. Architektonicznie jest to miejsce robiące wrażenie. Atmosferą jednak bardziej przypadł mi do gustu mniejszy targ, też pod dachem, Misir Carsis (Bazar Egipski). W sumie trafiłam na niego przypadkiem, bo o ile Wielkiego Bazaru się szuka, bo o nim się słyszy wszędzie, to o tym słyszy się nieco rzadziej, ale płynąc statkiem przez Bosfor schodziłam na ląd zaraz obok niego, więc tak jakby trudno było mi go ominąć :)

 


 

A na deser takie samolotowe, ale to był chyba jeden z najpiękniejszych zachodów słońca jakie widziałam lecąc. Piękności.

 

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • Tak strasznie fajnie zobaczyć Stambuł z takiej innej strony, niż wszystkie te radosne i słoneczne zdjęcia rodem z kartek pocztowych :D :D :D

    • Coś w tym jest. Ode mnie wymagało to nieco innego patrzenia na okolicę, bo zamiast trzaskać klasyczne dla mnie landszafty musiałam kombinować inaczej. :)

      • Nowe doświadczenie zawsze w cenie :D

  • DonBolano

    Piękna relacja z podróży! Zazdraszczam! Zdjęcia też super!

  • Fajnie, że umieściłaś zdjęcia czarno-białe, bo robią klimat. Faktycznie z reguły cała Turcja kojarzona jest ze Słońcem, ale to spory obszar, więc nie dziwi mnie, że tam też potrafi być gorsza pogoda, wystarczy się nieco bardziej zgłębić w kwestie klimatyczne kraju albo przekonać się na własną rękę. :)

    • Ponoć w Ankarze było wtedy ponad metr śniegu :P Tak mi się przypomniało. :)

  • Na razie mnie tam nie ciągnie, ale Hagie Sophię bardzo chciałabym zobaczyć, ze względu na walory historyczno sztuczne :)

    • A ja polecam będąc w niej pójść na drugą stronę placu do Błękitnego Meczetu, bo Hagia Sophia chwilowo… no nie zachwyca. Jest ciekawa, ale mam wrażenie, że promocyjne zdjęcia w sieci są często a) stare b) podrasowane ;)

  • Fashion Voyager

    Z mojej podróży do Istambułu najmilej wspominam zakupy :P i samochód, który po azjatyckiej stronie odmówił posłuszeństwa…

    • Upsss – tak w temacie auta. Nawet duże upsss jak sobie przypomnę jaki jest ruch na tamtejszych drogach. :)

  • Te czarno-białe zdjęcia robią niezwykłe wrażenie. Strasznie mi się podobają. Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do tego kraju, ostatnimi czasy mam coraz większą ochotę się tam wybrać :)

    • Dziękuję. Czarno-białość mocno była wywołana pogodą. Jak jechałam, to myślałam, że pokażę kolorowy Stambuł pełen życia, ale los zaserwował mi inne wyzwanie.

  • Genialne zdjęcia! A biało czarne dodają klimatu :)
    Ja zdecydowanie zgubiłabym się na Wielkim Bazarze i słuch by o mnie zaginął :D

  • I przy takiej pogodzie można dostrzec piękno miejsc, które zwiedzamy. :) Bardzo klimatyczne zdjęcia, podobają mi się. :) Inne spojrzenie na Stambuł. :)

  • Babok

    Deszcze bywa przewrotny, ale najważniejsze aby mu się nie dać. Zacna fotograficzna wędrówka :) Czytając jakbym liznęła choć szczyptę tego miejsca.

  • Bardzo podobają mi się zdjęcia! Jestem zachwycona jak w B&W można tak pokazać piękno miasta

  • Piękne masz zdjęcia na blogu! Co do rusztowania w Hagii Sofii, to pamiętam, że stało tam już 10 lat temu – kiedy pierwszy raz byłem w Stambule. I przeszkadzało w robieniu zdjęć… Pozdrawiam!

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

O mnie w wersji TL;DR

Marša
właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren
tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz