Magia drewnianych kościołów: Jawor i Świdnica


Podróże są małe i duże, a ja muszę przyznać, że okolice Wrocławia znam i nie znam. Jest kilka takich miejsc, które znam bardzo dobrze i cała masa takich, które tylko mi się o uszy obiły, ale dotrzeć tam nie dotarłam, a bo nie po drodze, a bo cośtam – wymyślanie usprawiedliwień jest proste. Są jeszcze takie miejsca, od których byłam rzut kamieniem, ale nie miałam zielonego pojęcia, że tam coś ciekawego jest. I tu powinnam przeprosić mieszkańców Świdnicy, bo kojarzyłam to miasto tylko przez pryzmat Orlenu na górce i maca na skrzyżowaniu, koło których dziesiątki razy przejeżdżałam w drodze do Karpacza i Szklarskiej. Posypuję łeb popiołem. Macie ciekawe miasto, wrócę tam!

A teraz do dzieła, czyli pora na zdjęcia, aby was skusić, i nieco komentarza pełnego moich ochów i achów :)

 

Cel:
Kościół Pokoju w Jaworze (Świdnica początkowo w planie nie była)

Plan akcji:
Pojechać, zobaczyć i generalnie dotlenić się za miastem razem z Moniką (Antymateria) u niej też znajdziecie jeszcze więcej zdjęć z naszej wycieczki.

Warunki:
Powiedziałabym, że wybitnie obrzydliwa sobota, ale patrząc na prognozę pogody na jutro (prognoza z nieocenionego meteo.pl) stwierdzam, że nie było tak źle.

Kościół kościołowi nie równy

Jak słyszę hasło „drewniany kościół” to mimowolnie kojarzy mi się świątynia Wang. Patrząc w kontekście Kościołów Pokoju w Jaworze i Świdnicy, to bardzo nieadekwatne skojarzenie. Wang jest śliczny, ale te dwa to coś zupełnie innego, zarówno w stylu jak i rozmiarze. Wang to mały kościółek, tymczasem tutaj chodzi o zupełnie inną skalę.

Obydwa kościoły powstały za wstawiennictwem szwedzkiej monarchii i były kościołami protestanckimi. To, że powstały z drewna było jednym z wymogów, jakie musiały spełnić, żeby w ogóle mogły powstać. Bowiem cesarz Ferdynand III zezwolił na ich budowę pod następującymi warunkami:
kościół musiał być lokowany poza murami miasta,
oddalony od nich na odległość strzału armatniego,
nie mógł posiadać dzwonnicy,
nie mógł mieć bryły przypominającej kościół (i przyznam, że o ile jaworska świątynia w ogóle z zewnątrz mi się z kościołem nie kojarzyła, to świdnicka już trochę bardziej),
podstawowym budulcem nie mógł być kamień ani cegła,
musiał zostać ukończony w przeciągu roku od rozpoczęcia budowy.

Ponadto nie mógł posiadać szkoły parafialnej, ale to akurat na architekturę kościoła nie wpływało.

Jawor

Z Wrocławia do Jawora dojazd jest banalny, nawet jak z powodów różnych zwiedza się boczne drogi. Myśmy zwiedzały takie bardzo boczne, dzięki czemu znalazłyśmy malowniczy kawałek rzeczki i o nieznanej nam nazwie, ale niekoniecznie polecam pchać się przez rozmiękłe, polne drogi. Jest klimatycznie, ale ślisko i ja tam czułam chwilami, jak mi Fabice nieco w poprzek jedzie. Nie każdemu musi się coś takiego podobać (mnie się podobało, ale off-road to moje niespełnione marzenie).

Zachwyciła mnie przestrzeń w tym kościele. Wnętrze trochę kojarzyło mi się z operą lub teatrem. Było wysokie, jasne (zimne jak szlag, to tak w bonusie), ale największe wrażenie zrobiły na mnie wszystkie malowidła. Balkony, ściany, sufit – wszystko jest tam pokryte malowidłami i można bardzo długo stać i przyglądać się każdemu z osobna. Piękne.

Świdnica

No to teraz Świdnica. Nie planowałyśmy zwiedzania kościoła Pokoju w Świdnicy. Nie planowałyśmy w ogóle jechać do Świdnicy, ale była godzina była wczesna, planów niewiele, a wujek Google powiedział, że Jawor od Świdnicy dzieli szalone trzydzieści pięć kilometrów. W dodatku jak ze Świdnicy dojechać do Wrocławia, to ja mam już w kościach wyryte, więc decyzja była łatwa.

 

Ważne: poza sezonem letnim kościół w Świdnicy jest otwarty na telefon i trzeba się na zwiedzanie umówić. Albo mieć farta. Myśmy miały. Kto inny zwiedzał i potem jakoś takoś wyszło, że pan, choć już miał zamykać, to jednak nas wpuścił, za co byłyśmy szalenie wdzięczne, bo choć park w którym znajduje się kościół tez jest ładny, to jednak… No byłyśmy wnętrza ciekawe. I oż, co to jest za wnętrze.

Po kojarzącym się z teatrem Jaworze, Świdnica oferuje coś zupełnie innego. Tak, to ciągle jest budynek zbudowany z drewna, bo przecież nie mogli użyć ani cegły, ani kamienia, ale Kościół Pokoju w Świdnicy jest barokowy. Jest tak barokowy jak tylko można to sobie wyobrazić i fakt, że ściany ma z drewna i słomy nic mu z barokowości nie ujmuje. Wejście do środka, to zupełnie inne uczucie niż w Jaworze i choćby dlatego warto zobaczyć oba w jeden dzień. Ot tak, aby na świeżo to poczuć.

 

 

 

 

Dla Geocacherów: w pobliżu obu kościołów są sympatyczne keszyki do zgarnięcia :)

 

 

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • Ostatnio szukałam ciekawych, starych i opuszczonych kosciołów i znalazłam kilka takich porozrzucanych po całej polsce…mam nadzieję, że niebawem będę miała czas aby je odwiedzić :)

  • Pingback: DONOSY RZECZYWISTOŚCI #2: ślady przeszłości – Antymateria Blog()

  • Zakochałam się w Twoich zdjęciach <3 <3 <3

  • Zdecydowanie ślicznie! ;)

  • DonBolano

    Świetna relacja i fotki też bardzo udane. Bardzo ładne są te kościółki. A teraz pytanie bez nagród :P

    Czym były spowodowane takie obostrzenia w budowie tych świątyń? ;)

    • Zgaduję… utrudnieniem ich budowy, bo Ferdynand III nie był fanem protestantyzmu. Emmmm eeee *elokwencja na minusie*

      • DonBolano

        W sumie tak, ale odpowiedź jest bardziej złożona ;).

        • Jaka, jaka? Jak zacząłeś to dokończ, ciekawa jestem
          :D

          • DonBolano

            Poczekam trochę – może ktoś inny się z odpowiedzią objawi ;)

  • Kinga C

    Przepiękne zdjęcia! :)

  • Och. Zapamiętuję na następną wizytę na Twoim Śląsku ;)

  • Szczerze, to dla mnie kościoły to nuda, jako coś ciekawego do zwiedzania. Ale niewątpliwie małe, precyzyjne czy drewniane potrafią zachwycić i człowiek jakoś lepiej tam się odnajduje jako w miejscu religijnym, tak jak: gdzie się tu wybrać w niedzielę na mszę i jeśli jest wybór- to nie tylko ja wybiorę mniejszy i skromniejszy… Tak ma chyba większość. O dziwo szalone :) że zwiedzają w taką denną pogodę. Wczoraj to myślałam że będę cały dzień spała :/ taka zmuła brała. Pozdrawiam :)

    • Mnie w sumie rybka czy to kościół czy co. Uwielbiam detale, uwielbiam budowle, do których wchodzę, robię wdech i staję. I taki był Jawor. Świdnica mniej, ale nadrabiała wspomnianym detalem. :) I tak, pogoda ostatnio. um, em :/ ech

  • Te kościoły na twoich zdjęciach wyglądają wręcz bajkowo. Trzeba będzie tam kiedyś pojechać! Wspaniały, interesujący i konkretny tekst, aż chce się więcej.

  • Jagna Sleiman

    Piękne zdjęcia! i moje okolice! pozdrawiam!

  • Niesamowity nastrój drzemie w tych zdjęciach, bardzo mi się podobają, natychmiast mam ochotę przenieść się w tamte miejsca, poddać chęci zadumy. :)

  • Ale klimat!

  • Cudowne, klimatyczne i magiczne miejsca… Piękne zdjęcia! Niesamowicie nastrojowe. Podziwiam :)

  • Damian Losik Opencaching

    Niepowtarzalny zapach modrzewiowych desek, powykręcany wiekiem drzewostan wokoło i cisza wewnątrz… cisza zupełnie inna od tej, jaką znamy z murowanych kościołów. Wszelkie drewniane kościółki, zwłaszcza te poupychane po malutkich wioskach, mają swój klimat. Klimat nie do opisania! Kiedy tylko mam okazję, zaglądam w tego typu miejsca. Jeśli w pobliżu są kesze, radocha jest podwójna! Jeden z takich kościółków odwiedziłem przy okazji czerwcowego keszowania (http://damian211289.blogspot.com/2016/06/gdzie-ta-caa-jaskrawosc.html).

    Pozdrawiam!

    • W sumie przy obu są keszyki. Przynajmniej z Geo :) Keszyków z OC za bardzo nie znam :)

  • Ale cuda! Mam lekki niedosyt, bo chciałoby się żeby zdjęcia były ciut większe.. szczególnie to pokazujące ołtarz Świdnicki. Idę sobie wygooglać :)

    • Googlaj :D A i tak z całego serca polecam się wybrać, jeśli tylko trafi się okazja :)
      No i ja popełniłam wielki błąd i nie zabrałam ze sobą statywu, żeby porobić ładne zdjęcia z bliska. Ograniczało mnie trochę to, gdzie mogłam podeprzeć aparat :D

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

O mnie w wersji TL;DR

Marša
właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren
tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

. . .

Tru story of my life ;)

więcej komiksów Mileny czai się po drugiej stronie kliknięcia