Czarna loża jasnowidzów


Zagrajmy w skojarzenia. Druga Wojna Światowa. To będzie jakoś tak: Niemcy, Westerplatte, Japonia, bomba atomowa, enigma. Przynajmniej u mnie, ale mam niejasne wrażenie, że przynajmniej część z tych skojarzeń będzie powtarzała się częściej niż rzadziej. Jaki związek z tym ma Czarna loża jasnowidzów? Odległy, ale jest wojna i są Niemcy.

Co zatem jest? Włochy, Vril oraz teorie rodem z Ancient Aliens. Jak dla mnie prawie bajka, ale jest w tym pewien haczyk. Zacznijmy od początku alfabetu.

Anicient Aliens

Jeśli nie wiesz co to, to już tłumaczę. To program produkcji History Channel poświęcony najróżniejszym teoriom, których wspólnym mianownikiem jest: to na pewno zasługa starożytnych kosmitów, którzy przybili kiedyś na ziemię i… Całkiem łatwo wpaść w Internecie na memy z główną gwiazdą programu – Giorgiem Tsoukalosem (tu zbiór tychże na memes.com).

Teraz pora powiedzieć to głośno: Ancient Aliens jest moim guilty pleasure. Lubię to sobie czasami puścić na drugim monitorze i zerkać robiąc coś innego. Swego czasu robiłam sobie z koleżanką maratony z sezonami tego programu na DVD.

I tu jest właśnie haczyk. W Czarnej loży jasnowidzów bohaterowie co jakiś czas raczą się najróżniejszymi dziwnymi teoriami. Często robią to w przydługich monologach i nie raz, nie dwa w taki sposób, że podskórnie czuje się, że to powinno zaskoczyć i zadziwić w jakimś stopniu również czytelnika, a nie tylko słuchającego wywodu bohatera. Tylko że jeśli ktoś, tak jak ja, trochę siedzi w tym temacie, to niestety na wywodach o Anunaki, położeniu Atlantydy czy o wieku Sfinksa (kwestia erozji wodnej) będzie się nudził. Z drugiej strony autor trzyma się znanych faktów… faktów(?), więc trudno mieć pretensje.

Słowa drogie wy moje i piękne jako te… ekhu ekhu ekhu

Druga rzecz, która może utrudnić czytanie, to język. I tu, zamiast pisać o tym jaki on jest, podrzucę cytat, który daje jako takie pojęcie o tym, jak większość Czarnej loży jasnowidzów jest napisana.

Roux wzniósł oczy do nieba – mewy śmieszki krążyły po swoich owalnych orbitach, przypominając anioły, które zstąpiły z niebios, by wydac sąd nad wiecznym miastem. Patrzyły w dół i chichotały. Ha, ha, ha!

Fabio Delizzos „Czarna loża jasnowidzów„, Olé 2014

Lub:

Jego subtelny nos oprawiony był delikatnymi kośćmi jarzmowymi niczym drogocenny kamień złotem.

Fabio Delizzos „Czarna loża jasnowidzów„, Olé 2014

I tak dalej mniej lub bardziej barwnie, ale ze średnią jak w cytatach.

No to do dzieła

Ustaliwszy dwie najważniejsze rzeczy, jeśli chodzi o Czarną lożę jasnowidzów mogę wejść w treść i historię, a ta skupia się wokół pisarza, który trochę się w świecie nie odnajduje, coś mu nie gra, a w dodatku ma blokadę twórczą. Za to wokół niego dzieje się a dzieje. Szukają, knują i buszują. Bohater – Lio Rol – jest w tym dzianiu się jak ta łódź bez steru, że sobie pozwolę na metaforykę jak z narracji cytowanej wcześniej. Nawiguje na żaglach i czasami mu coś z tego wyjdzie dobrego, czasami zupełnie nie. Za to sztorm wokół to zasługa Panoptikonu, tajemniczej organizacji działającej przeciwko Nazistom, przedstawicieli Ahnenerbe od szeregowych i wyimaginowanych po postaci jak najbardziej historyczne z führerem włącznie, przelotnie pojawiających się szpiegów (m.in w osobie Estończyka mówiącego o sobie, że jest Słowianinem… przepraszam, musiałam to zaspoilerować, to nie ma dużego znaczenia… potem wychodzi, że po jednym z rodziców jest Rosjaninem, ale tak generalnie to on siebie i inni jego nazywają Estończykiem, więc… *milknie i chowa się do kąta, ale musiała, no musiała i tyle*). Wszyscy chcą Rola, a on próbuje odkryć prawdę o sobie, swojej siostrze i przeszłości, która cokolwiek umyka jego pamięci.

Czyli generalnie wychodzi z tego powieść sensacyjna z elementami nadprzyrodzonymi, jakimś romansem i faktami historycznymi tu i tam. Wojna jest tam, owszem, ale jako siła napędowa w tle. Na pierwszym planie za bardzo się nie pojawia, chyba że w pytaniach o to jak się skończy…

Niedaleka przyszłość wobec opisywanej w fabule przeszłości podawana czytelnikowi w dalekiej przyszłości

…i tu duży plus, bo mamy tych jasnowidzów tu i tam, i oczywiście pytanie o przyszłość wojny musi zostać skierowane do nich. To nie spoiler, to po prostu logiczne. Jak fabuła sobie z tym radzi? Bardzo ciekawie. Chyba jedna z lepszych rzeczy w całej Czarnej loży jasnowidzów to właśnie te migawki przyszłości wojny zestawione z tym co wie czytelnik, żyjący współcześnie, i co wiedzą zwykli bohaterowie powieści. Dobrze to zrobiono. Satysfakcjonująco. W ogóle w książce jest dużo dobrych momentów, ale z drugiej strony mówimy o cegiełce, która ma ponoć 512 stron (ponoć, bo czytałam e-booka i przed jego zakupem w ogóle nie sprawdziłam jak to będzie długie; rzuciłam się na temat) i zestawienie tego z opisami kwietnymi i barwnymi, jak te przytoczone wcześniej sprawia, że tu i tam, i jeszcze tam pojawiają się dłużyzny. Sceny, które może miały pokazać jakąś ciekawostkę, a może miały dodać coś do jakiejś postaci, która akurat zupełnie mnie zaciekawiła i…

Już od pierwszych słów nie uważał tej książki za wybitne dzieło, jednak nie mógł się od niej oderwać. Litery na poszczególnych stronach były niczym bezkresny, ustawiony w szeregu pluton mrówek nacierających na jego umysł.

Fabio Delizzos „Czarna loża jasnowidzów„, Olé 2014

Krótko i na temat

Powiem tak: nie czytało mi się łatwo. Książka mnie dekoncentrowała. To porywała, to zostawiała gdzieś na brzegu na dłuższą chwilę. Czytało mi się ją mocno średnio, ale gdy siedzę teraz przed ekranem i próbuję napisać coś mądrego, to ciężko mi powiedzieć, że trudności były winą tego czy tego. W założeniach wszystko się sprawdza. Różnorodność bohaterów – jest, od naszego Lio, przez nazistów, zwykłych Włochów, szpiegów, księży, wojskowych, długowłose panie odbierające komunikaty z kosmosu i tak dalej. Różnorodność relacji – jest w wymiarze służbowym i prywatnym. Zawiła fabuła pełna zależności i zagadek – owszem. Rozmach – no nie odmówię. Dlaczego zatem nie połknęłam książki w tydzień, a zajeło mi to cokolwiek więcej czasu?

Dunno.

Podejrzewam język, a to oznacza, że moje problemy z czytaniem są moje i tylko moje (tak do kwadratu). Każdego, kto czuje się zainteresowany paranormalną stroną III Rzeszy i myśli o przeczytaniu Czarnej loży jasnowidzów najchętniej odesłałabym do darmowych fragmentów, które są dostępne w księgarniach internetowych (na pewno na Virtualo był). O tak, żeby wiedział z czym się liczyć, bo naprawdę książki pisane takim stylem zdarzają się obecnie rzadko i trzeba się przestawić na niego, bo z zanurkowaniem od pierwszej strony może nie być łatwo i przez jakiś czas, licho wie jak długi, będzie się przyzwyczajało. :)


I uwaga zupełnie nie o książce jako treści do pochłonięcia, a o formie podania. Czytałam e-book w formacie mobi, więc nie wiem jak to wygląda w innych formatach, ale w tym brakowało tak wielu spacji, że nie ułatwiało to czytania. Raz na jakiś czas – zdarza się, nie zwracam na to takiej uwagi w e-bookach, ale tutaj naprawdę zgubiono bardzo, bardzo dużo spacji :(

 

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • Biedne, zapomniane spacje :c Książka pewnie spodobałaby mi się w przeszłości, teraz jeśli już będzie musiała długo czekać na swoją kolejkę :c

  • DonBolano

    Hmm ja nie wiem – czy mi coś umknęło – ale… O czym jest ta książka? :D

    • Tam siedzi wielki spisek, ale tak długo go nie widać za bardzo, że jakbym miała o nim napisać coś więcej, to by wyszedł spoiler. Więc chodzi o Lio Rola, który szuka…

      • DonBolano

        A czego szuka? :D

        • „Wszyscy chcą Rola, a on próbuje odkryć prawdę o sobie, swojej siostrze i przeszłości, która cokolwiek umyka jego pamięci.” :P

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

Z sympatią do:

O mnie (TL;DR)

Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

W komitywie z: