Przychodzi autor do czytelnika


Czasami nachodzi mnie refleksja, że pisarze, to najgorszy rodzaj ludzi z jakim można się spotkać na ulicy.

 

Autorzy, czytelnicy
i nieśmiertelna krytyka

Pisarze niejako zawodowo zajmują się powoływaniem do życia innych ludzi i aranżowaniem im rzeczywistości. W pewnym sensie bawią się w bogów dla swoich skrzyń (takich z jednego opowiadania Lema), a potem wychodzą na ulicę i sami stają się bohaterami. Trudno czasem zapomnieć bogowanie ponad światem przedstawionym i zejść na ziemię. Poza tym life is research – ciężko przestać analizować rzeczywistość pod kątem fabuł i, zestawiać z tym co się ostatnio pisało. Ponadto, jakby tego było mało, taki pisarz musi być osobą dość pewną siebie, a przede wszystkim pewną tego, co pisze, bo jeśli on nie będzie pewny jakości swojego utworu, a mimo tego pchnie go w świat, to coś jest zdecydowanie nie tak jak byc powinno.

 Co to oznacza w praktyce?

Zazwyczaj niewiele, bo pisarz też człowiek.

Schody zaczynają się, gdy między nim a innym człowiekiem stanie dzieło. Wtedy na scenę wchodzą wszystkie mądre (lub nie) artykuły o tym, jak to radzić sobie z krytyką. Oferują całą paletę zachowań od kij im w oko, po głębokie analizy, a krytykę dzielą na hejt oraz krytykę konstruktywną. Finalnie bardzo często albo hejtujesz, albo umiesz bardzo rzeczowo wyjaśnić dlaczego ci się książka nie podobała. To drugie nie jest trudne, jeśli była faktycznie zła, gorzej jak po prostu nie trafiła w twój gust i cię nie przekonała. To jak tłumaczenie czemu nie solę wody gotując ziemniaki, przecież wszyscy solą, bo tak jest smacznie… nope, ja nie solę, nie widzę powodu, aby solić, ale raczej nie poprę tego materiałem dowodowym na wyższość nie solenia.

 

Jak przetrwać z pisarzem?

Mały poradnik jak przetrwać z pisarzem stanowi w sumie listę powodów, czemu pisarze to straszni ludzie.

 

Ale zostawmy ziemniaki w kuchni.

Twoja szafa

Każdy ma swoją szafę, a w tej szafie stertę klamotów. Autor wie swoje, czytelnik swoje. Ten pierwszy jest w lepszej sytuacji, gdy mowa o jego utworze – wie więcej. Bywa to bardzo zgubne, bo gdy dla niego coś jest jasne jak słońce, to niekoniecznie jest takie dla czytelnika.

Ponadto czytelnicy mają gusta i guściki. Mają oczekiwania, bo zasugerowali się okładką, opisem, czymkolwiek w sumie. Czasami, aby wyjaśnić dokładnie czemu im się coś nie podobało musieliby zrobić analizę psychologiczną swoich upodobań (to jak z tymi ziemniakami). Co więcej, mają własne doświadczenia życiowe, wychowali się w konkretnym otoczeniu i lubią konkretne rzeczy, a co za tym idzie mogą czegoś nie zrozumieć albo widzieć to inaczej niż autor planował. Czy to oznacza, że są głupi, nierozumiejący i nie powinni się wypowiadać?

Nie. Nie oznacza.

Najwyżej autor może się zastanowić czy miało to znaczenie, czy nie i co w związku z tym zrobić w przyszłości. Bo może czytelnik faktycznie nie zaczaił oczywistości, a może coś nie jest jednak wiedzą powszechną i może być niejasne?

Zupa pomidorowa
Książka

Książka to nie zupa pomidorowa, żeby ją wszyscy lubili. Zresztą znam trochę osób, które pomidorowej nie lubią (jak? jak?!).

To jak z kryminałami Lackberg. Czy czegoś opisywanym u niej zbrodniom brakuje? Są dość zawiłe, trzymają w napięciu i są po prostu dobre, a jednak niekoniecznie lubiane, bo poza kryminałem zawierają drugie tyle romansowo-parentingowego opowiadania o życiu prywatnym bohaterów. Może nawet jest tego więcej niż historii z trupem, więc jeśli chce się przeczytać konkretny kryminał, to można się rozczarować. Czy to oznacza, że książki pani Lackberg są złe? Skądże. Po prostu nie są dla każdego, a dla tych co takie zestawienia szczęśliwego życia rodzinnego, pieluszek i kryminałów lubią.

Autorze

Zanim zaczniesz kąsać niewdzięcznego czytelnika po kostkach zastanów się trzy razy, a potem zrób to jeszcze raz, tak dla pewności. Ustal sobie czy powoduje tobą chęć zrozumienia czemu ktoś miał takie zdanie, a nie inne, czy bardziej urażona duma własna. Przypomnij sobie jak to jest być czytelnikiem, przecież też czytasz książki (a przynajmniej taka mam nadzieję).

Pamiętaj, że:

  1. czytelnik też człowiek,
    tak jak ty ma swój punkt widzenia, upodobania i doświadczenia
  2. nie istnieją książki uniwersalne,
    więc nie licz na to, że powalisz wszystkich na kolana
  3. zawsze wiesz więcej niż twój czytelnik,
    pytanie czy on wie dostatecznie dużo, bo nie liczy się co chciałeś napisać, a co napisałeś, to straszna pułapka
  4. ty jesteś dla czytelnika, nie on dla ciebie,
    on nie ma obowiązku tłumaczyć się przed tobą, choć faktycznie miło, jeśli chce podjąć dyskusję

 

 


 

 

Bardzo zaadresowany mi ten wpis wyszedł i sporo czasu przeleżał on w szkicach, zanim zdecydowałam się go opublikować. Bo w zasadzie niech każdy robi co chce, a zdrugiej strony, to jakoś jednak nie mogę przeboleć sytuacji, gdy autor naskakuje na czytelnika. :(

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • DonBolano

    Fajny tekst :-)

  • Ach Ci pisarze :)
    Trzeba być „innym” by ich zrozumieć, należę do innej kategorii nieoceniających i obojętnych, ale tak hm, te szufladki nie są w moim stylu, jak pisarz wśród motocyklistów :D Aczkolwiek tolerancja i przyswajanie różnych tematów powinno być w każdej szufladce co nieco z każdej dziedziny w życiu każdego człowieka ;)

  • Każdy pisarz ma swoją grupę odbiorców. Nawet klasycy nie są kochani przez wszystkich ;)

  • Wortodoksie

    Ciekawe ;)

  • Relacja autor-czytelnik niewiele różni się od relacji między innymi ludźmi pod względem zrozumienia. Każdy jest inny, różnimy się pod względem gustów i upodobań i nigdy nie będzie tak, że jedna rzecz (utwór) podoba się wszystkim.

  • Z czytelnikami jest jak z klientami! To bardzo nierozsądne kąsać ich po kostkach! ;) Autor zawsze wie więcej niż czytelnik? Czy chodzi o tzw. klątwę wiedzy? Ja sobie zapamiętałam taką dziennikarską zasadę: załóż, ze twój czytelnik nie wie nic. Ale nie zakładaj nigdy, że jest głupi!

  • ciekawy :-)

  • Bardzo cenne wskazówki! I świetna ta ramka „czego nigdy nie robić” ;) Nie mówiąc o 4 ostatnich punktach, które świetnie wszystko podsumowują!

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

Z sympatią do:

O mnie (TL;DR)

Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

W komitywie z: