7 wizytowych faktów o Sztokholmie


Byłam w połowie października w Sztokholmie na całe czterdzieści osiem godzin. Ni to mało, ni dużo – zależny od planów, a moje obejmowały zajrzenie w kilka zakątków miasta, które znałam ze studiów, nieco zabawy w Geocaching i relaks. W związku z tym nie polecę miejsc, które trzeba odwiedzić, bo świat się inaczej zawali (ale, wiecie, Muzeum Wazy jest dobre, bardzo dobre, bo tam stoi prawdziwy wrak… a obok jest muzeum Muminków :3). Zamiast tego podrzucę kilka informacji, które wyskoczyły na mnie zza węgłów w szwedzkiej stolicy ;) A ponadto, a może przede wszystkim: zdjęcia :)

 

Trochę czasu mi zeszło na ich przygotowaniu. Po pierwsze sporo przywiozłam, po drugie czasami trudno było mi się zdecydować, co chce osiągnąć. ^^”

 

 Lotniska, autokary i strategiczne planowanie

Lecąc tanimi liniami naprawdę należy sobie skalkulować, że jedynym sposobem rozsądnym finansowo, aby dostać się na Skavstę jest autokar Flygbussarna i one nie jeżdżą co pięć minut. To może być kluczowe przy wybieraniu noclegu i lotu powrotnego, bo jakoś trzeba tam dotrzeć.

Raz ćwiczyłam dojazd z północy miasta w środku nocy, zimą (luty), dwoma autobusami z przesiadką. Niezapomniane doświadczenie. Przemarzłam, bo autobus się spóźnił, cudem złapałam przesiadkę (w ogóle dobrze, ze mi kierowca wyjaśnił na którą stronę ulicy mam przejść, bo wszystkie przystanki dookoła skrzyżowania nazywały się tak samo), dorwałam autobus na lotnisko, poleciałam i zaliczyłam szok termiczny, bo ze sztokholmskiego -25C (jak nie mniej) wpadłam w paryskie +10C (jak nie więcej).

Ale generalnie Sztokholm zimą jest bardzo ładny. Nieco mniej tłoczny, a przy ostrym mrozie nie ma chmur, za to jest piękne słońce, więc nie jest tak źle. :)

Om nom nom nom

Hot dogi są prawie wszędzie. Smacznego.

Kawa

Kawa jest wszędzie. Rzadko będzie dzieliło cię od niej więcej jak 100 lub 200 metrów i kosztuje 10 – 20 koron za czarną.

Język szwedzki

Du tallar lilla svenska? Super, ale większość ludzi mówi po angielsku, więc jeśli usłyszą, że ci nie idzie, to przejdą na ten język i tyle po angielsku dostępne są w wielu miejscach i w bardzo przyzwoitych cenach.

 Woda

Jeśli we Wrocławiu problemem nie jest wiedzieć w którym kierunku należy iść, ale to, żeby trafić w most, to Sztokholm podnosi poprzeczkę. Bardzo odczuwa się to przy zabawie w Geocaching. Niby tylko 700 metrów do kolejnego kesza, ale to odległość w linii prostej przez wodę. Lądem odległość nagle znacząco się wydłuża. XD

Spacerownik

To może nie wydawać się intuicyjne, ale poza starym miastem i ratuszem warto pójść sobie w stronę Slussen. Mosty i wielkie skrzyżowanie nie zachwycą na pierwszy rzut oka, ale jak zagłębić się w uliczki, to trafia się na drugi deptak. Osobiście wolę ten rejon od okolic dworca :)

Metro

Wiele można zobaczyć w Sztokholmie po prostu spacerując, ale warto kupić bilet i przejechać się metrem. Sztokholmskie stacje wykuto w skale i to widać. Są po prostu niesamowite.

 

 

 

 

 

 

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • DonBolano

    Świetne zdjęcia – szczególnie te we mgle :-)

    • Kujam :) Mgła była totalną niespodzianką. Takie wynagrodzenie tej żarówy, która zmieniła plan nocnych fotek wysp w fiasko :)

  • Nareszcie! Muszę przyznać, że czekałam na ten wpis :D I te piękne zdjęcia i ciekawostki! Na pewno będę o nich pamiętać jak kiedyś odwiedzę to piękne miasto :D

    • Polecam Sztokholm, bardzo. Gdybym miała wybierać miasto dla siebie, to by było on nawet pomimo całej mojej miłosci do Estonii. Mieszkałabym w Sthlm a na urlopy pływała do Estonii – idealny plan, ech *-*

      • Ja mam dwa typy: albo bardziej prowincjonalne rejony Japonii, albo w ogóle Finlandia, Helsinki *_* Nie wiem czemu mnie tam tak ciągnie, ale d nastolatki marzy mi się zamieszkanie na jakiś czas właśnie w tych dwóch państwach :D

        • Szczerze mówiąc wolę Sztokholm od Helsinek. Helsinki są fajne, architektonicznie podobne i chyba nawet mniejsze, łatwiej na piechotę z miejsca na miejsce dojść i nie ma takiej ilości wody utrudniającej zadanie „traf w most” , ale chyba wolę Sthlm. :)

          I auto-promo time: Helsinki w kadrze tyż mam, tylko trudniej znaleźć, bo zaszłością ze starego wyglądu strony są nie jako post, a strona xD http://marszowickiepola.pl/w-kadrze/helsinki-2010/

          • O! Idę paczeć i podziwiać! :D

  • Śliczne zdjęcia! Zdecydowanie muszę się kiedyś w końcu wybrać :D

  • Muzeum muminków jest na mojej liście!!!! :) oraz metro. i wrak :) jeszcze bułeczki cynamonowe. Mocno zastawialiśmy się nad Szwecją w zimie. Skoro mówisz, że damy radę, to poszukamy biletów :)

    • Zimą Sztokholm też jest ładny i mniej w nim ludzi :P (stare zdjęcia, ale: http://marszowickiepola.pl/2011/05/sztokholm-2011/) A dobre rajstopy pod spodnie, kurtka i będzie dobrze :D Chyba że się zima trafi spod znaku ogólnoeuropejskiej pluchy, chmur itd., ale to rosyjska ruletka :/

  • Hot dog – mega ;) Piękne zdjęcia i ten spokoj który Ci się udało na nich uchwycić bardzo inspirujące.

  • eV

    Sztokholm to piękne miasto, marzy mi się je kiedyś odwiedzić. Ciekawa sprawa z tym geocachingiem, długo się już w to bawisz?

    • Poznałam grę jakoś w połowie września tego roku, więc dość krótko, ale strasznie mi się spodobało. :)

  • Te stacje metra muszą w takim razie naprawdę robić niesamowite wrażenie!

    • Bardzo żałuję, że nie mam z nich zdjeć (może następnym razem), bo warto na nie popatrzec i chętnie bym się podzieliła. Nadrobię ;)

  • Pingback: Lotniskowy lajf » Marszowickie Pola()

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

O mnie w wersji TL;DR

Marša
właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren
tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz