I co z tobą, dziecko?


Film o trudnej sztuce dorastania, który równie dobrze mógłby rozegrać się tuż obok nas. Tylko mówiliby w bardziej zrozumiałym języku.

„Sens życia oraz jego brak”

„VAN valami furcsa és megmagyarázhatatlan”

Prawie bym ten film przegapiła. W oczekiwaniu na Nowe Horyzonty zupełnie nie sprawdzałam rozkładu i nagle na początku sierpnia miałam iść na coś innego, ale ludzie się wykruszyli, więc szukałam zamiennika i tak trafiłam na ostatni seans „Sens życia oraz jego brak” w Nowych Horyzontach. Dziwność tytułu i węgierska produkcja stanowiły dostateczne argumenty, abym z całej listy wybrała właśnie ten film.

Początek jest niezwykle optymistyczny. Węgiersko optymistyczny, bo Áron, główny bohater komediodramatu, leżąc pod huśtawką kontempluje jakby to było, gdyby w tej właśnie chwili umarł. Ot tak. Jest i nie ma. Czy kogoś by to obeszło, czy życie reszty świata zwolniłoby choś na chwilę? Ten radosny nastrój inspirowany jest między innymi rozstaniem z dziewczyną – Eszter usunęła się z jego życia razem z włosami notorycznie pozostawianymi w wannie i tyle ją widział. Teraz trzeba przekazać tę nowinę rodzinie i żyć dalej, prawda?

Sens życia oraz jego brak - plakat

Mama kazała Áronowi kupić kwiatka siostrze na imieniny. To kupił, jak widać ;)

Życiowe move on nie jest najmocniejszą stroną Árona. W zasadzie trudno powiedzieć, co jest tą najmocniejszą stroną mężczyzny, któremu zaraz stuknie trzydziesty rok życia na garnuszku rodziców, który nie tyle ma puste CV, co ma w ogóle problem, aby usiąść i to CV napisać. Kilka minut filmu i jasnym jest, że Áron musi się ogarnąć, zwłaszcza gdy zestawi się go z jego kolegami, którzy sobie radzą, mają niezłe życie zawodowe, mają plany… mają życie. Áron ma marzenia. Ale łatwiej powiedzieć niż zrobić i o tym jest ten film.

A także o tym, że kupowanie biletów lotniczych po pijaku to zły pomysł, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Przysiądź się

Sposób pokazania scen jest taki, że łatwo usadzić się obok bohaterów. Czy to w scenach, gdy po prostu przełamują czwartą ścianę i mówią wprost d

o widza o sobie, swojej pracy i planach, czy w niewyrywających się z ekranu scenach z pubów, gdzie rozmowy toczą się w takim tempie, że napisy nawet nie próbowały nadążyć i w zasadzie brakowało jedynie własnej szklanki z piwem w ręce, żeby uznać, że siedzi się na dodatkowym krześle. Kilka razy złapałam się na tym, że w ciemności względnie pustej sali kinowej mamrotałam sobie: Áron ogarnij się, no powiedz im to w końcu, skoro postanowiłeś coś!  Postaw się, no… bo zrobię to za ciebie – bo wyzierało mu z oczu takie zagubienie, że nie mogłam się powstrzymać.
Nie mogę wykluczyć, że komuś żyłka wyskoczyłaby na czole patrząc, jak Áron nie może się zebrać, nie umie postawić rzeczy jasno. Nawet gdy już podejmie jakąś decyzję, to pozwala się zagłuszyć, zakrzyczeć, wycofuje się i odkłada na zaś, ale we mnie wzbudził same sympatyczne uczucia. Bo widać, że głupi nie jest, tylko cokolwiek zagubiony. To nie ten typ znajomego, co psuje atmosferę i chce się go trzymać na dystans. Po prostu trzeba mu zasadzić kopa na rozpęd, żeby znalazł tytułowy sens życia.

Obejrzyj

Według mnie ta bliskość bohaterów i wydarzeń stanowi największą siłę filmu. Tu nie ma wielkich plot twistów, zwalających z fotela na podłogę i wcale ich nie brakuje. Pozostaje mi dziękować losowi, że w ogóle się załapałam, bo film jest niesłychanie sympatyczny i nastrajający pozytywnie aż do końca napisów. A przynajmniej a opuściłam kino podbudowana, a radośnie nastawiona do świata i pełna energii.

 

 

 

 

PS Zawiera też najlepszą scenę niedoszłego seksu jaką widziałam. ;)

 

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • Może jednak zacznę odkrywać kino węgierskie :P

    • Będę kablowała, jak na coś będę szła :D
      De facto, to za twoją sprawą złapałam tego wysysajacego kasę z portfela i cudownego na upalne dni bakcyla :P

  • Anna Siemomysła

    Interesuje. W sumie bardzo dawno już nie oglądałam czegoś, w czym nie mówiono by po angielsku…

    • Ja ostatnio jakoś głównie takie. :)

  • Anna Odrobina

    Bardzo ciekawie opisałaś Arona i jego otoczenie, z jednej strony napisałaś sporo i dużo a z drugiej nie za wiele. Po prostu dobrze się czyta. A film, przydałoby się obejrzeć :) Pozdrawiam

    • Polecam do obejrzenia, naprawdę, i ciekawa jestem wrażeń innych :)

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

O mnie w wersji TL;DR

Marša
właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren
tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

. . .

Tru story of my life ;)

więcej komiksów Mileny czai się po drugiej stronie kliknięcia