Cieszę się, że u was wszystko dobrze.


Swedish Film doniosło, że „Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu” został ogłoszony szwedzkim kandydatem do nagrody Akademii w kategorii filmu nieanglojęzycznego. Zobaczymy jak mu pójdzie, tymczasem warto film zobaczyć i spróbować coś z niego zrozumieć. Z tym ostatnim łatwo nie będzie.

Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu

 

Malowane na ekranie

Film składa się ze scenek, z małych historyjek bohaterów, którzy pojawiają się raz lub dwa. Tylko dwójka nieprzeciętnie ponurych, szwedzko mrukliwych sprzedawców zabawnych gadżetów, którzy chcą dać ludziom trochę radochy, pojawia się częściej. Zabawność gadżetów jest zresztą podobna do ich sprzedawców. Poza nimi są pasażerowie w restauracji na promie, gdzie przypadkowy mężczyzna rozstał się z życiem i cóż począć z jego nienaruszonym posiłkiem? Trójka dorosłych ludzi wyszarpujących matce torebkę. I jest król Karol jadący z armią na wojnę z Rosją. Niemal każdy kadr to obraz. Kamera przyjmuje jeden punkt widzenia i trzyma się go przez całą scenę. Sami aktorzy też nie biegają w tę i na zad. Wielu nawet nie rusza zię z miejsca. tak rozmawiają, odwracają głowy i w ogóle, ale generalnie można się scenom przyglądac jak obrazom w galerii. Słuchac pierwszego planu, i łowić detale drugiego, trzeciego (to zwłaszcza w scenie z wojskami Karola XII).

Zupełnie prywatnie mogę dodać, że bohaterowie mówią bardzo ładnie po szwedzku. Oglądając „Jak zatrzymać ślub”  miałam problem ze zrozumieniem czegokolwiek i prawie w stu procentach polegałam na napisach, tymczasem w „Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu” wszyscy mówili wolno, wyraźnie, co wpasowywało się w spokojną kolorystykę i statyczne sceny, a jednocześnie pozwalało się powsłuchwiać w akcenty. Szwedzki ma świetną melodię :)

"Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu" - kadr z filmu

„Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu” – kadr z filmu

Kim oni są

A może raczej kim my jesteśmy. Poszczególne scenki i ich bohaterowie chwilami zdają się nie łączyć ze sobą. Jaki związek ma meżczyzna umierający nagle we własnym mieszkaiu i para młodych ludzi na plaży? Co łączy kapitana z chorobą morską, tancerzy i starszego pana od dekad odwiedzającego ten sam bar, aby sie napić? Gdzie w tym wszystkim miejsce dla płaczliwego Jonatana i Sama, którzy codziennie próbują robić biznes, aby mieć za co żyć. A ludzie na przystanku? Matka z dzieckiem na ławeczce?

Galeria

Wszyscy są bohaterami wystawy, ogląda gołąb, którego czasami nawet słychać, choć nie widać. Tu obraz Człowiek Podejmujący Wyzwanie, tam klęska człowieka, obok wisi człowiek zakochany, człowiek pazerny i jest też człowiek nauki i nauki za wszelką cenę. Jest cała seria obrazów o ludziach próbujących sobie dać radę. Mamy tu obrazy realistyczne, naturalistyczne, a inne próbują nas skołować swoim surrealizmem. Jak w galerii ich bohaterowie są wyrwani z kontekstu – spotykamy ich w konkretnej sytuacji i zostawiamy. Możemy się tylko domyślać jak się w tej sytuacji znaleźli i co będzie z nimi dalej, bo w filmie nie dostajemy ostatecznego końca, a po prostu w pewnym momencie pojawiają się napisy – doszliśmyu do końca sal wystawowych i czekając w kolejce do szatni po płaszcz możemy zastanowić się, co to w ogóle była za wystawa.

I to po prawdzie trzeba już sobie samemu przemyśleć. Reżyser pokazał człowieka z różnych stron, rzadko kiedy napełniających optymizmem i radością, choć przecież kilka razy zaśmialiśmy się do ekranu. Człowieka, który może wydawać się odległy, ale jeśli się przyjżeć bliżej, to nagle okazuje się stac tuż obok. Albo jeszcze bliżej. I co teraz?

Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu - kadr z filmu

„Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu” – kadr z filmu

Warto pójść do kina na „Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu” choćby dlatego, że jest to film inny od wielu i obejrzenie go będzie na swój sposób odświeżajace. Na pewno warto wybrać się, aby patrzeć na malowidła w kadrze kamery. A czy się nie połamie zębów na przesłaniu reżysera, to insza inszość, ale jak się nie spróbuje, to się nie przekona.

 

I powtarzając za bohaterami frazę, która pada wiele razy i za każdym kolejnym razem coraz bardziej zdaje się być zapychaczem rozmowy:

cieszę się, że u was wszystko dobrze.

 

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

  • Z chęcią obejrzę ten film, wydaje się bardzo interesujący. :)

  • Tytuł notki skojarzył mi się z dramatem Masłowskiej, a powtarzanie trochę z video-akcją grupy Azorro („Bardzo mi się podobało”).

  • Mnie jakoś ten film nie zainteresował.

  • Uwielbiam kino kręcone „obrazami” :) Dopisuję ten dziwny film do mojej, jakże długiej, listy do obejrzenia :)

  • Pokręcone, ale zarazem bardzo specyficzne to szwedzkie kino, nieprawdaż? :)

    P.s. Kiedyś będzie trzeba to obejrzeć:)

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

O mnie w wersji TL;DR

Marša
właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren
tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

. . .

Tru story of my life ;)

więcej komiksów Mileny czai się po drugiej stronie kliknięcia