[instant] Krwiożercze słodycze


Instant, czyli co?

Czyli tekst pisany nieco na kolanie na zadany temat. Czasu na myślenie niedużo, tu był tydzień, a tematem były krwiożercze słodycze. Poniższy tekst jest efektem współpracy z Siemomysłą. Razem go obmyśliłyśmy i razem napisałyśmy dzięki potędze gugiel docsów. :) Inne zgłoszone na konkurs można przeczytać tutaj.

Przy okazji również dowód, że robię coś twórczego poza czytaniem „Gry o Ferrin”. Twórczo byłam też w miniony weekend w Poznaniu na Pyrkonie, skąd przywiozłam wspomnienia, kolczyki i jakiś ból gardła z towarzyszącymi mu atrakcjami w postaci kataru, stanu podgorączkowego i w ogóle. Zmacałam również po raz pierwszy „Powidoki” i są pikne! i w ogóle, acz opis na kładce stanowi dla mnie pewną zagadkę. Nie ja go pisałam i wcześniej nie dane mi było się weń wczytać, więc jest ci on dla mnie niespodzianką. Rozkminianie trwa! :D

No i zgubiłam na konwencie pióro. Płacz, wielki płacz, bo je strasznie lubiłam. Z drugiej strony od miesięcy nosiłam się z zamiarem kupienia drugiego, by mieć dwa kolory atramentu. teraz mam więc podwójną mobilizację, aby w końcu dokonać zakupu. Szkoda mi go – pióra zaginionego – tylko dlatego, że to był prezent i wiązały się z nim wspomnienia.

Tymczasem do instanta przechodząc…


Krwiożercze słodycze

 

 OD: k.koszelski@gmail.com

DO: mruffka87@gmail.com

Data: 03 marca 2014 22:34

Temat: (brak tematu)
         
Widziałem twój post. Ten o okruszkach ciastka, którego nie jadłaś, w łóżku. Miałem coś podobnego, ale nie z ciastkami. Zniknęła czekolada, prawie cała tabliczka i ja jej nie zjadłem, nikt nie włamał się do mojego mieszkania ani nic z tych rzeczy. Znalazłem sreberko po niej dwa dni później w łazience. Nie ja je tam dałem. Nikogo poza mną nie było w moim mieszkaniu, ale i tak wymieniłem zamki. Na nic. To się powtórzyło. Coś się dzieje. Wiem to. Mogą sobie pisać co chcą, ale wiem, że coś się dzieje. To brzmi jak jakiś żart, ale wiemy, że nim nie jest prawda?

 

OD: k.koszelski@gmail.com

DO: mruffka87@gmail.com

Data: 11 marca 2014 21:43

Temat: W sprawie twojego posta na forum

Witaj,

przepraszam. Poniosło mnie przy poprzednim e-mailu. Nie powinienem był tak ni z gruszki, ni z pietruszki pisać i przechodzić od razu do rzeczy. W dodatku nie w tak chaotyczny sposób. Jednak naprawdę rozumiem o czym pisałaś. Rozumiem twoje obawy, bo naprawdę, zaręczam to nie jest żart choć tak może wyglądać, podzielam je w całej rozciągłości. W ostatnim tygodniu znów mi się to przytrafiło. Znów z czekoladą. Zniknęła z kuchni. Sreberko znalazłem rano na szafce przy łóżku.

Proszę, odpisz.

Krystian.

 

OD: mruffka87@gmail.com

DO: k.koszelski@gmail.com

Data: 12 marca 2014 7:46

Temat: Re: W sprawie twojego posta na forum

Cześć. Sorki, że się nie odezwałam. W sumie to nie wystraszyłam się, jeśli tak myślisz.
Do tej pory jak próbowałam coś powiedzieć komuś, to traktowali to jak żart. I zwyczajnie pomyślałam, że też się zgrywasz. Ale się nie zgrywasz, nie?
To jest strasznie głupie uczucie obudzić się w łóżku pełnym okruchów. Ja nie cierpię jeść w łóżku, wiesz? Bo potem leżysz na tym i uwiera, włazi we włosy i drapie. Jest obrzydliwe. Nigdy tak nie robiłam. Nie rozumiem jak można. I jak się tak pierwszy raz obudziłam to było po prostu okropne. Cała się trzęsłam.
Wytrzepałam wszystko, odkurzyłam całe mieszkanie, a potem następnego ranka znów miałam rozgniecione ciastko w łóżku.
:(
A wczoraj znalazłam dwa.
Nie wiem właściwie co robić.
Ale to strasznie dobrze usłyszeć, że ktoś inny też tak ma. Znaczy, nie żebym się cieszyła, że coś Ci się takiego dzieje. Tylko, wiesz, nie jestem sama.

Pozdro,

Natalia.

 

OD: k.koszelski@gmail.com

DO: mruffka87@gmail.com

Data: 12 marca 2014 22:17

Temat: Re: Re: W sprawie twojego posta na forum

Witaj,

naprawdę rozumiem cię, choć wiem, ze może to brzmi dziwnie. Nie chodzi nawet o jedzenie w łóżku, to dla mnie nie problem, nie zwracam na to uwagi, ale samo to, że coś takiego się dzieje. Bardzo się cieszę, ze odpisałaś, bo już zaczynałem się obawiać, że wystawiłem się na pośmiewisko. Tymczasem dziś w kuchni znalazłem papierek po batoniku. Nie jadam ich. W ogóle. Nie mogły być moje, a jednak w koszu znalazłem kolejne trzy. Zupełnie jakby pchały się do mnie drzwiami i oknami. Dziwne określenie, ale czy ty też uważasz, że to dziwne, że tylko ciastka, batoniki i czekolady. A może u ciebie to było coś jeszcze? Nie musisz odpowiadać. Jestem ciekaw po prostu. Zaczynam mieć wrażenie, że mieszkam z kimś kogo nigdy nie spotkałem, jak w horrorze, który kiedyś oglądałem. “Oni”
To brzmi jak jakiś kiepski dowcip, ale przecież przytrafia się nam obojgu.

Pozdrawiam i trzymaj się,
Krystian

 

OD: mruffka87@gmail.com

DO: k.koszelski@gmail.com

Data: 13 marca 2014 7:15

Temat: Re: Re: Re: W sprawie twojego posta na forum

:)
Właściwie to mi nie jest do śmiechu.
Przeszukałam całe mieszkanie i wyrzuciłam wszystkie ciastka. Bo już miałam dosyć tych okruchów. Ja w ogóle rzadko kupuję ciastka, jak mam ochotę na coś słodkiego, to raczej z czekoladą właśnie. No ale czasem kupuję, bo wiesz, może ktoś przyjdzie, to zawsze tak lepiej wygląda jak można coś na stole do herbaty położyć.
Ale nie o tym, przecież, bo to nie na temat.
Jej. Strasznie muszę Ci się wydawać chaotyczna, nie?
W każdym razie wiesz, wszystkie wyrzuciłam, a rano i tak miałam okruchy we włosach.
Skąd?
To już nie jest ani trochę zabawne.

 

OD: k.koszelski@gmail.com

DO: mruffka87@gmail.com

Data: 13 marca 2014 20:13

Temat: Re: Re: Re: Re: W sprawie twojego posta na forum

Witaj

Zgadzam się z tobą. To w ogóle nie jest śmieszne. Planuję wziąć jutro wolne i zostać w domu. Ani na krok się stąd nie ruszę. Jeśli ktoś się tu włamuje, to mnie spotka. Nie ma mowy, aby było inaczej. Mam dość. To zaczęło się ponad dwa tygodnie temu i już mam dość znajdowania papierków w różnych częściach mieszkania. Zauważyłem, że rano, wchodząc do łazienki podświadomie spodziewam się je tam znaleźć. Dziś tak miałem. Żadnego nie było i poczułem fizyczną ulgę.

W pracy przeglądałem fora w sieci poświęcone teoriom spisków, ale to brzmi raczej niedorzecznie, aby producenci słodyczy prześladowali zwykłych ludzi, prawda? Poza tym jak niby? Mam niezłe zamki w domu, antywłamaniówki w oknach, a mimo tego.

Napiszę ci jutro co wyszło z mojego zostania w domu.

Pozdrawiam,
K.

 

OD: mruffka87@gmail.com

DO: k.koszelski@gmail.com

Data: 14 marca 2014 20:45

Temat: Coś się dzieje

Cześć!
Strasznie późno się dziś obudziłam. Przestraszyło mnie to. Chyba robię się trochę paranoiczna. Wiesz, zwykle wstaję jakoś po szóstej, nawet nie muszę, ale lubię mieć cały dzień przed sobą. No a dziś właściwie dopiero wstałam. Spałam jak zabita.
Nie mogę zostać w domu jak Ty, bo jakieś zakupy muszę ogarnąć. Ale przecież nikt nie wejdzie mi do domu po to żeby pokruszyć mi ciastka w łóżku?
Zwłaszcza, że przecież to się dzieje, kiedy śpię. Rany… jak pomyślę, że ktoś stoi nade mną w nocy, gdy śpię…. wyobraziłam to sobie. A może się kładzie obok? Jakoś nagle odechciało mi się myśleć o spaniu w ogóle…
Może nie pójdę na te zakupy?
Tylko co to da?
Nie no, bez jaj. Nie będę więźniem u siebie w domu!
No i co to da?

Natalia.
PS. Pamiętasz, pisałam, że wyrzuciłam wszystkie ciastka, nie? no i one znów się pojawiły. Znaczy okruchy.
A naprawdę, naprawdę, żadnych nie kupowałam!

 

OD: k.koszelski@gmail.com

DO: mruffka87@gmail.com

Data: 16 marca 2014 7:02

Temat: Re: Coś się dzieje

Nic nie da. Nie wychodziłem wczoraj. Nie otworzyłem nawet drzwi listonoszowi, co mi tam, pójdę na pocztę i odbiorę. Awizo leży w skrzynce, a papierki na blacie w kuchni. Ot tak. Starałem się nie spać i długo mi się udało. Kawa czyni cuda :) Ale potem zasnąłem jak ten idiota przed telewizorem gdzieś przy Pogodzie. A rano znów to samo. Papierek po 3bicie na blacie w kuchni i drugi, jakieś sreberko, na podłodze. Mogłem być zmęczony i nabałaganić, ale w koszu bym nie grzebał, bo chyba tylko stamtąd mogły wywędrować; okna i drzwi zamknąłem. W każdym razie dziś wyrzuciłem śmieci, jestem pewien, że w mieszkaniu nie został żaden papierek. Znów nie będę spał i jak się jakiś pojawi, to musi być z zewnątrz. Jak znów znajdę te cholerne papierki, to rozkręcę zamki.

K.

 

OD: mruffka87@gmail.com

DO: k.koszelski@gmail.com

Data: 24 marca 2014 17:15

Temat: Re: Re: Coś się dzieje

Nie mogę wyjść z domu!
Nie mogę wyjść!
Nie wiem co się dzieje.
Próbowałam, ale nie potrafię. Moje klucze nie pasują. To głupie. Ale okna też się zacięły.
Myślisz, że powinnam wywalić szybę? Wiem, że to głupie, nie mam kogo prosić o pomoc. Ja raczej nie mam przyjaciół, wiesz?
Może ja oszalałam?

PS. Okruchy zniknęły przynajmniej. Znaczy nie pojawiają się już.

 

OD: k.koszelski@gmail.com

DO: mruffka87@gmail.com

Data: 25 marca 2014 18:34

Temat: Re: Re: Re: Coś się dzieje

Nie oszalałaś!
Nie wiem na którym piętrze mieszkasz, ale wybijanie szyby, to ryzyko. Może zadzwonisz po ślusarza?

Ja ostatnio mało śpię i przyznam, że nie mam ochoty wychodzić. Nie chcę zostawiać mieszkania pustego. Zacząłem robić zakupy przez internet i z dowozem, to ułatwia wszystko, bo wcześniej to jednak czasami trzeba było wyjść. Teraz, siedząc w domu, czuję się bezpieczniej. Dokładnie tak. Bezpieczniej. Nie wiem jak ty, ale ja czuje się obserwowany i wiem, że przesadzam – przestałem słodzić herbatę, kiedyś słodziłem, ale ostatnio się boję i to jest głupie, bo cukier w kostkach, to cukier w kostkach. Sam go kupiłem i w ogóle, ale tak pomyślałem ostatnio, że u ciebie ciastka, u mnie czekolada i batony, i chyba już to pisałem, ale to wszystko są słodycze. Śniło mi się dzisiaj, że to jakaś społeczna akcja przeciwko otyłości. Taka ukryta kamera. We śnie wyglądało to strasznie. Widziałem gadające lizaki i cukierki, tylko że jak się obudziłem, to nie było mi do śmiechu.
Cieszę się, że mogę ci o tym napisać, bo sam na sam, chyba nie dał bym rady. To jakaś paranoja. Może nie znajduję już papierków, ale przecież nie mogę tak żyć!

K.

 

OD: mruffka87@gmail.com

DO: k.koszelski@gmail.com

Data: 29 marca 2014 7:06

Temat: Re: Re: Re: Re: Coś się dzieje

Nie przyszedł. Umówił się ze mną i nie przyszedł.
Wiesz, co jest dziwne? Nic nie jem. Bo nie mogę pójść na zakupy (wiem, pisałeś, że przez internet, ale żaden dostawca nie przyszedł, tak jak ślusarz, jakbym rozmawiała z duchami). Ale pisałam, że nic nie jem, a wcale nie jestem głodna. Nie śpię w łóżku. Śpię na podłodze.
W łóżku jest coraz więcej okruchów. Nie trzepię pościeli. Nie zbliżam się do tego cholernego łóżka. Mam dość. Coraz bardziej dość. To nawet nie jest strach. Znaczy strach też jest, ale bardziej przygnębienie i myśl, że to ze mną jest coś nie tak.
Pieprzone okruchy!!!!!!

 

OD: k.koszelski@gmail.com

DO: mruffka87@gmail.com

Data: 29 marca 2014 10:17

Temat: Re: Re: Re: Re: Re: Coś się dzieje

Spokojnie. To nie kwestia okruchów, jeśli nie możesz wyjść mieszkania. One to drugoplanowa sprawa w stosunku do tego. Jedno to jakieś cholerne pogrywanie sobie z nimi, ciastkami, czy moimi czekoladami, a drugie to. Bycie więźniem we własnym domu. Ja mogę wyjść, wiem, że mogę, ale boję się. Od kiedy przestałem wychodzić mam spokój, nic się nie pojawia, ale nie można tak żyć. Musisz spróbować się wydostać, Natalio. Nie dać się im! Kimkolwiek są.
Czuję się jak w jakimś reality show. Wczoraj śnił mi się pokój jak z domku Baby Jagi z Jasia i Małgosi i ściany do mnie mówiły. To głupie. Cholernie głupie, ale śniło mi się i obudziłem się zlany potem i obolały, jakbym przespał pół nocy na tej blasze w piekarniku, jakby mnie ta Baba Jaga w tym piecu piekła. To głupie, wiem. Łóżko mam dobre, stare, ale nigdy na nie nie narzekałem, ale rano obudziłem się zupełnie niewyspany i roztrzęsiony. Nie wiem jak mam wrócić do pracy. Ale mniejsza o mnie. Natalio, musisz się wydostać z mieszkania, nie dać się. Jakby co musi się dać jakoś rozbroić te zamki i jeśli chcesz mogę dać ci mój numer telefonu. Poszukamy w sieci razem i pogadamy. Strach jest naszym wrogiem. Tak myślę.

Trzymaj się maleńka,
K.

 

OD: mruffka87@gmail.com

DO: k.koszelski@gmail.com

Data: 30 marca 2014 5:27

Temat: Re: Re: Re: Re: Re: Re: Coś się dzieje

obudziłam się w łóżku! rozumeisz? ja sie położyłam na podłodze!!!!
Mam dość, dość, pieprzę, wywalam to okno!
Rozumiesz?

       

       

       

       

       

Denat: mężczyzna, lat około 25.
Prawdopodobna przyczyna śmierci (według lekarza pogotowia, który stwierdził zgon): rozległe obrażenia głowy, krwotok wewnętrzny, zmiażdżone płuca.
Ofiarę znaleziono na chodniku pod blokiem na ulicy Kosmonautów 34. W mieszkaniu na VIII piętrze wybita szyba. Według świadków, na krótko przed godziną 6:00 dał się słyszeć dźwięk tłuczonego szkła, a potem odgłos uderzenia.
Po wejściu do mieszkania (nie było reakcji na pukanie, ani prośby o otwarcie, w związku z czym podjęto decyzję o sforsowaniu drzwi siłą) okazało się ono być puste.
Na miejscu zabezpieczono następujący materiał dowodowy:
– młotek leżący na parapecie przy wybitym oknie,
– komputer należący

 

Jaworski przerwał na chwilę powolne stukanie w klawiaturę. Nie lubił pisania raportów, notek, protokołów z miejsca zdarzenia i całej tej papierkowej roboty. Zresztą kto ją lubił? Wszyscy narzekali solidarnie, wszyscy jak jeden mąż zapominali ojczystego języka i zasad nim rządzących, a raporty i tak trzeba było pisać. Suche, brzmiące sztucznie i na ogół robiące z nich idiotów. Naprawdę nic dziwnego nie widział w tych wszystkich żartach o policjantach, z których jeden potrafi czytać, a drugi pisać. Tyle, że spróbuj jeden z drugim, krytyku pieprzony, opisać w miarę jasno miazgę z gościa jaka została na chodnikowych płytkach, po tym jak świr najwyraźniej uwolnił się od doczesnego życia wybijając szybę młotkiem, jakby nie mógł zwyczajnie otworzyć okna. Spróbuj, a potem się śmiej. Ech!
Mężczyzna sięgnął do kieszeni munduru i wyjął paczkę papierosów. W dupie miał zakaz palenia w pracy. Co mu zrobią? Włożył papierosa do ust i zaczął szukać zapalniczki. A nawet jak zrobią… Ech…
Westchnął i odłożył niezapalonego papierosa z powrotem do paczki. Przebiegł wzrokiem ostatnie zapisane słowa i wrócił do pisania.

 

prawdopodobnie do denata, z którego wysłano wiadomość parę minut przed zdarzeniem,
– dokumenty na nazwisko Koszelski Krystian, lat 27 zamieszkały przy ulicy Kosmonautów 34 m. 35.
Mieszkanie zostało zaplombowane, a zwłoki przewieziono do kostnicy policyjnej przy ulicy Dubois.

 

– Chyba wystarczy? – powiedział na głos, wrzucając plik do wydruku. – Najwyżej dopiszę.
Wzruszył ramionami i sięgnął po długopis. Odwrócił się do stojącej za nim drukarki i prawie zderzył się z patrzącą mu przez ramię Anetą.
– Co dopiszesz? – zapytała, spoglądając na monitor. – To o tym co skoczył ostatnio? – dodała krzywiąc się brzydko chyba na samo wspomnienie opisu zwłok, bo sama oglądać ich nie musiała.
– Nic nie dopiszę – burknął, nie lubił tego jej skradania, działał mu na nerwy fakt, że zawsze potrafiła go podejść. – Odsuń się – dodał, gdy nie ruszyła się z miejsca, blokując mu dostęp do drukarki. – O tym samym, o kim niby? – odpowiedział w końcu na pytanie, widząc że inaczej się jej nie pozbędzie. – Ty to przejmujesz?
– Przejmuję, to za dużo powiedziane, bo tu raczej nie będzie wiele do roboty. Mieszkanie bez śladów włamania, poza naszym własnym, młotek, trup. – Wzruszyła bezradnie ramionami. – To krzyczy samobójstwo. Brakuje tylko dramatycznego listu pożegnalnego, ale informatycy twierdzą, że znaleźli na komputerze coś wartego uwagi. Jeszcze tego nie widziałam, ale chwilę temu dzwonił Marian, że wrzucił dokument na folder na serwerze. Wejdź, zobaczymy.

 

 


Tekst do znalezienia również u Siemomysły.

 

Marša

Rocznik osiemdziesiąty piąty, energetyk z wykształcenia, fotograf i autorka opowiadań z zamiłowania. Koszmarna estetka, czepliwiec niecierpiący upałów. Lubi góry, woli morze, zwłaszcza na morze niż nad morze.

You may also like

To jest Mendi

Mendi nie prowadzi tego bloga, za to potrafi bardzo głośno chrapać. Mendi nie jest pod wrażeniem tego co robi autorka bloga, więc obserwuje ją z kanapy. ;)

Pogłaszcz Kliknij Mendę jak chcesz pooglądać więcej mojego fotospamu na facebooku :D

Z sympatią do:

O mnie (TL;DR)

Marša: właśnie mnie naszło, że mam świat pełen singli
Soren: tak to jest jak za pisanie się bierze stary kawaler xD bo na starą pannę to się nie zachowujesz

W komitywie z: