zchód słońca

O fotografowaniu zachodu słońca szczerze, ale nie poważnie


Albo: pięć sprawności do zdobycia w ramach fotografowania zachodu słońca

Czasami ten właściwy moment, widok i okoliczność rzuca się na człowieka,bo tak. Czasami — częściej — trzeba się nieco bardziej nagimnastykować. Będę pisała o zachodach słońca, bo wschody są nadal powyżej poziomu mojego lenistwa i te kilka zdjęć, które posiadam, powstało głównie w czasie wachty 4–8 na pokładzie jachtu, albo zrobiłam je z okna w pracy, bo zwykle jestem w niej przed 7 i zima daje to pole do popisu. A zatem od początku: pięć sprawności do zdobycia w ramach fotografowania zachodu słońca.

Bye, bye Digart


Tak więc Digart się zamyka. Nie powiem, żeby było mi z tego powodu jakoś przesadnie smutno, ale miałam sentyment do tego miejsca. Bardziej do jego starszej odsłony, ale jednak. Jeśli ktoś nie kojarzy, czym jest, a w sumie był, Digart to najprościej będzie powiedzieć, że takim naszym swojskim, polskim DeviantART-em. Miejscem do dzielenia się wszelkimi przejawami swojej twórczości w imię doskonalenia się i promowania. Cóż mogło pójść nie tak...

Ślęża - Dolny Śląsk

Ślęża – Śląski Olimp (zdjęcia)


Ślęża a.k.a. mała głupia góra, a przede wszystkim Śląski Olimp. Góra, którą znałam od dziecka, bo w pogodny dzień widać ją z okien okolicznych bloków. Wystarczy wejść na jakieś piąte piętro i jest – płasko, płasko, płasko i bach góra. Ale nie doceniałam jej. Przyznaję to otwarcie. Zakochałam się już jako dzieciak w widokach z Karkonoszy i Ślęża nie była w stanie dać mi tego samego wrażenia wielkiej przestrzeni. Ale w ostatnich latach odnowiono wieżę widokową i oż, te widoki!

A jednak...!

„A jednak…!” – komiks


Mikołaj był, Gwiazdor dopiero przyjdzie, a tu wpis nieco inny niż zwykle, bo pobieralny ;) Na social media wspominałyśmy z Mileną (Smiley Project), że drugi rok z rzędu szykowałyśmy komiks na konkurs. Ledwo się nam to udało, bo cokolwiek późno zorientowałyśmy się, że termin nie jest, jak rok wcześniej, z końcem sierpnia, a z końcem lipca i ugh. No łatwo nie było. Niby osiem stron to mało, ale jednak napisanie pod to scenariusza z sensem trwa, wykonanie trwa jeszcze dłużej. O wykonaniu zresztą więcej może opowiedzieć Milena w swoim wpisie. Ja mogę porozwodzić się nad scenariuszem i skąd się A jednak...! wzięło ;)

Drezno

Drezno w dwóch odsłonach


Fotograficzny miszung drezdeński po raz... drugi? Drezno to takie miasto, do którego lubię wracać. Zaczęło się od pierwszej wizyty w 2008 i potem z mniejsza lub większą częstotliwością przyjeżdżam tam na dzień lub dwa. Jak się mieszka we Wrocławiu, to nie jest to jakaś skomplikowana wycieczka czy to autem, czy pociągiem. O pociągach zresztą jeszcze będzie dalej. :)

Geostorm

Geostorm i oż, co tam się nie działo


Chyba obejrzałam film, którego scenariusz powstał jako NaNo. Ale tak totalnie i absolutnie, i teraz będę szła przez mękę, aby nie wylać tu całego wiadra spoilerów. A to nie takie proste, bo fabularna koncepcja i subtelność tego filmu ma w sobie coś z szyny tramwajowej. I nikt chyba się nie spodziewał wybitnej głębi, po filmie katastroficznym, jakim jest Geostorm, ale... Ale...